Przeskocz do treści Instagram Twitter Facebook Search Arrow right YouTube Sign In Sign Out Register User Print Arrow left
Strona główna » Blog » Pop-kultura » Gdy jestem zły, jestem jeszcze lepszy… O superdobrych superzłoczyńcach

Gdy jestem zły, jestem jeszcze lepszy… O superdobrych superzłoczyńcach

Tekst nie zawiera spojlerów, zawiera za to hurtowe ilości cytatów z jednego z najbardziej cytatogennych filmów w historii, co jest skutkiem chwilowej niepoczytalności autorki, z którą nie dało się nic zrobić (z niepoczytalnością, nie z autorką. Chociaż z autorką w sumie też). Można zebrać je wszystkie i pochwalić się, ile się znalazło, albo je zignorować. Co kto woli.

Źródło: https://giphy.com/

Jak już kiedyś wspominaliśmy, superbohaterstwo to całkiem znośna fucha. No, przynajmniej pod niektórymi względami. Bo niestety jest z nią pewien problem, który uświadomił światu Stanisław Lec. Otóż rzekł on kiedyś, że aureola oświetla wszystkie skazy urody. Co prawda nie jest naukowo dowiedzione, że Lec wiedział, że mówi to o superbohaterach, ale o kim innym miał mówić? Pasuje jak w pysk dał, jak w mordę strzelił i jak w kij dmuchał. Superbohater musi być dobry. Po prostu ma to w umowie o pracę drobnym druczkiem. A przecież we wszelkich filmach, serialach, książkach, komiksach lecimy na tych niegrzecznych. No i może właśnie dlatego, że po ciemnej stronie mocy nie widać zmarszczek? Ani brzuszka piwnego. Ani cellulitu. Dlatego niektórzy nie chcą być superbohaterami i stają się superzłoczyńcami. W jaki sposób nimi zostają?

Strasz, strasz!

Przede wszystkim złol z prawdziwego zdarzenia wie, że powinien czemuś zagrażać. Bardzo dobrze jest zagrażać głośno i z naciskiem, bo subtelne metody w rodzaju grożenia palcem z nieśmiertelnym „oj, ty, ty” na ustach mogą zostać niewłaściwie zrozumiane. Najlepiej sprawdza się oczywiście zagrażanie światu. Dlaczego tak się dzieje? Trudno powiedzieć coś na sto procent, ale może mieć to coś wspólnego tym że świat jest taki, jak by to powiedzieć… bardzo duży taki. Jest tu sporo miejsca do mieszkania, które trudno znaleźć gdzieś indziej, i z tego powodu ludzie lubią wiedzieć, że wszystko z nim w porządku. Nie lubią za to, gdy zamienia się go w miejsce nie do życia, gdzie co najmniej minus siedemset.

Ci złoczyńcy, którzy nie czują się na siłach straszyć tak intensywnie, zaczynają od niepokojenia jednego miasta. Nigdy nie jest ono jednak przypadkowe. Z jakiegoś względu największym powodzeniem cieszą się punkty położone w Ameryce Północnej. Prawdopodobnie powodem są dosyć chwytliwe nazwy. No bo, umówmy się, jeśli zakrzykniecie komuś nagle prosto w profil: „Oddaj mi swój największy skarb albo Swornegacie przestaną istnieć!” to, przy całej sympatii dla z pewnością wspaniałych mieszkańców tej miejscowości, może to nie wywołać odpowiedniego dreszczyku grozy na arenie międzynarodowej.

Codzienne straszenie z polotem

Źródło: https://giphy.com/

Złoczyńca wie też, że musi żądać szacunku. Jest w tym dużo racji, każdy kołcz Wam powie, że jeśli nie będziecie wymagać szacunku dla siebie, to go nie dostaniecie. Ktoś mógłby rzec, że na szacunek trzeba sobie zasłużyć, ale ten ktoś z pewnością nie miałby polotu i rozmachu superzłoczyńcy. Wiadomo, że najlepiej sprawdza się tutaj bezpośredni rozkaz poparty subtelną sugestią w postaci broni masowej zagłady. Większość złoli idzie tutaj w klasykę i ślady latorośli Odyna i sugeruje społeczeństwu, by przed nami klękało. Trochę szkoda, bo czemu by nie zaskoczyć już wstępnie walniętego obuchem pospólstwa i nie zażądać, by na znak oddania zatańczyło foxtrota, śpiewając bawarskie pieśni ludowe? Po czymś trzeba zostać zapamiętanym i odróżnianym od innych złoli.

Linia superzłoczyństwa, czyli o ciemnej triadzie

Nie samymi przyjemnościami złol żyje. Zanim zacznie ciemiężyć lud, wysadzać miasta i zabijać przypadkowych przechodniów, musi obrać sobie cechę definiującą całe jego supersłoczyns… superzłoczyś…. no draństwo. Rzekłabym nawet – linię superzłoczyństwa. Tutaj wybór jest jak w Idź na całość: trzy bramki.

Co prawda nieszczęścia lubią chodzić parami, ale wszystko inne najczęściej podryguje raźno trójeczkami: trzy światy, trzy świnki, nawet ten artykuł jest trzy po trzy! Superzłoczyńcy mogą zaś wybierać z tzw. ciemnej triady. Cóż to takiego? Tym zacnym mianem psychologowie nazywają zespół cech osobowości, który sprzyja aspołecznym i nieortodoksyjnie altruistycznym zachowaniom. W mniejszej skali skutkują zachowaniem w stylu: „jestem królem tego przedszkola i nikt inny nie ma prawa do największej śmieciarko-myjki”. W większej mogą wykreować niezłego złola, jakkolwiek by to nie brzmiało. Prawdopodobnie niemal każdy złoczyńca ma po trochu każdej z cech słynnej triady, w większości wypadków jednak da się łatwo wyodrębnić cechę wiodącą. Według wszelkiego prawdopodobieństwa złole poświęcają wyborowi wiodącej cechy wiele czasu, bo ona definiuje rzecz tysiąckroć ważniejszą. Taką, która staje się ich prywatnym „nie wszystek umrę” (bo jeśli wybiorą źle, złośliwi zapamiętają im to na lata) – mianowicie: styl ubierania.

To ja, narcyz się nazywaaaam…

Źródło: https://giphy.com/

Jedna trzecia słynnej triady to narcyzm. Narcystyczni złoczyńcy to typowi… hmmm Lokowie? Pokażmy to na podstawie mavelowskich produkcji filmowych. Loki chce podziwu i panowania nad światem. Uważa, że to wręcz trochę krępujące, że musi do tego dążyć, bo przecież mu się to należy. To świat nie potrafi się zachować i najzwyczajniej w świecie (tudzież wszechświecie) dać mu władzy absolutnej. Bezczelne. Jakby temu światu miało coś ubyć. Loki jest egoistyczny (choć ma swoje zdecydowanie nieegoistyczne momenty), lubi manipulować i ma mniemanie o sobie na oko 73 cm wyższe niż Mount Everest. Przy tym jednak jest absolutnie czarujący. Najpierw poprosi Cię, żebyś się odsunął i dopiero, jak będziesz złośliwie siedział, uzna, że przemoc to w sumie też dobre rozwiązanie. A to wypisz, wymaluj i wydziergaj na szydełku pełen pakiet cech narcystycznego złola. Chociaż ich działania bywają moralnie wątpliwe, ci niekonwenconalnie wspaniałomyślni i nieszablonowo skromni, nazywani są „zaklinaczami węży”. Dlaczego? Bo póki nie zaczną dokuczać szczeniaczkom, ludzie ich kochają.

Ci, którzy zostają złoczyńcami tego typu zdecydowanie mogą wybrać najefektowniejsze stroje. W końcu świat ma na nich patrzeć, zanim go zniszczą! Najlepiej czują się w ciemnych barwach podkreślających ich niejasne zamiary i z czymś niekoniecznie małym na głowie (por. Loki, Hela). Jak już coś wybiorą, to mamy pewność dwustuprocentową, że będzie to spoko kiecka.

Tylko wariaci są coś warci

Źródło: https://giphy.com/

Teraz uwaga, bierzemy rozbieg i przeskakujemy do innego uniwersum. Uffff zmęczyliście się? Ja też, ale odetchnijmy i niespiesznym krokiem idźmy dalej. Inny typ złoczyńcy to psychopata w jokerowym stylu. Taki Joker ma niesamowitą zdolność pozyskiwania sobie ludzi, ale wchodzi z nimi w relacje tylko wtedy, gdy uzna, że mu to potrzebne. Wyzyskuje ich, głuchy jest na roszczenia i generalnie traktuje ich jak narzędzia, więc nic nie stoi mu na przeszkodzie, by odesłać ich ekspresem do krokodyli, gdy minie ich termin przydatności do złoczynienia. Poczucie winy kojarzy mu się jedynie mgliście i fonetycznie – z trunkiem alkoholowym. Jego mózg prawdopodobnie zacząłby niepewnie przebierać nogami, gdyby kazać mu kopnąć jakieś narządy wewnętrzne w celu ich zestresowania, bo jakoś nigdy wcześniej tego nie robił. |Ze złoczyńcami pokroju Jokera trudno walczyć, bo przez poziom swojego tumiwisizmu są bardziej silni niż słabi. To są dokładnie ci złole, którzy przede wszystkim lubią patrzeć, jak świat płonie, więc pchają się w wyzwania nawet, jeśli to nie żadne wyzwania, tylko samobójstwo. Ci, na których patrzymy z największą fascynacją – ale tylko przez szybkę laptopa. Zabezpieczoną szybą kuloodporną.

Mają oni za to niesamowitą dowolność w wyborze stroju. Kalosze w serduszka, legginsy w panterkę, eleganckie body z żabotem i kokardką? Razy dwa proszszsz. W ten sposób trzeba umieć się nosić.

Urok iście Magnetyczny

Źródło: https://giphy.com/

Makiawelizm – ta cecha zamyka ciemną triadę cech osobowości. Znacie sprawę. To od tego włoskiego typa, który stwierdził, że racja państwa to cel numer jeden. I trza do niej dążyć, choćby nie wiem co – w myśl zasady „cel uświęca środki”. Tu możemy przywołać na chwilę, żeby z nami postał, Magneta z jego najlepszych czasów. Koleś miał świeżą wizję i generalnie nie patyczkował się przy jej urzeczywistnianiu nawet, gdy nie znalazła ona zrozumienia. Mutanty górą i do przodu. Charakterek to on miał paskudy, ale plan tak przemyślany że mucha nie siada. Takie złola-nie-złole uparcie dążą do celu, do moralności podchodzą z dystansem takim większym niż mniejszym i potrafią świetnie manipulować. Dość to podobne do narcyzów, prawda? Ale ci swoją osobę, relacje z innymi i cele widzą realistycznie. Nie chcą imponować innym. Wystarczy, że dostaną to, na czym im zależy. Czego chcieć więcej?

Ci złole nie zachwycą Was najmodniejszym złoczyńskim kostiumem kolekcji wiosna-lato (o tym, jak bardzo nie zależy im na wizerunku, może świadczyć ten dyskusyjnie twarzowy hełm/kask/cokolwiek Magneta). Pewnie, jeśli jest to potrzebne z psychologicznego punktu widzenia, mogą założyć fajniejsze wdzianko, ale na co dzień może być i włosiennica. Whatever.

Oczywiście to nie jest pełny pakiet cech idealnego superzłoczyncy. Są jeszcze te rzeczy z efektownymi zamachami, powtarzaniem utartych fraz niskim głosem i tak dalej, ale zróbmy już z tego naukę wzajemną – każdy coś dopowie. Przychodzi Wam do głowy, co jeszcze powinien opanować modelowy złol?

Tagi: , , ,

Filolog z przypadku, leń z natury. Jeśli nie musi, to piechotą nie chodzi, ale ujdzie w tłoku. Zdarza się, że coś jej chodzi po głowie, chociaż nigdy przed 9 rano. Za to jej miłość do seriali przechodzi ludzkie pojęcie. Lubi chadzać swoimi ścieżkami, mimo że radzą jej raczej pójść po rozum do głowy.