Przeskocz do treści Instagram Twitter Facebook Search Arrow right YouTube Sign In Sign Out Register User Print Arrow left
Strona główna » Blog » Pop-kultura » Magiczne koty i jak z nich wróżyć. Zarys dla początkujących

Magiczne koty i jak z nich wróżyć. Zarys dla początkujących

Ponoć ludzie dzielą się na tych, co mają kota, i na tych, co go nie mają. Sami przyznacie, że to błyskotliwe stwierdzenie, które naprawdę trudno obalić. Wiecie, co jest jednak najzabawniejsze? Mając kota, automatycznie masz dużo więcej niż inni. Wszyscy posiadacze kota mają bowiem także, nijako w bonusie, coś na głowie (kota), z kimś na pieńku (z kotem) oraz okazjonalnie coś na końcu języka (przeważnie sierść). Czego jednak nie mają, to absolutnie żadnego pojęcia, o co tym futrzakom tak naprawdę chodzi. Koty są… dziwne. Naprawdę. Uważają, że dobrym pomysłem jest wskoczyć na lampę i sprawdzić, co z tego wyniknie. Kierują się czymś, co przy odrobinie uporu moglibyśmy nazwać specyficzną logiką. Serio, trudno je zrozumieć. Niemniej, my, człowieki, niczym stado rasowych Sherlocków Holmesów, od wieków staraliśmy się zgłębić ich tajemnice. I wyszły nam z tego naprawdę ciekawe rzeczy. Sami zobaczcie, co zdołaliśmy wydedukować sobie na ich temat.

Big sneeze theory, czyli Kot: początek

Skąd się biorą koty? Odpowiecie, że pytanie jest banalnie proste. Każde dziecko wie, że biorą się znienacka, przeważnie wtedy, gdy bierzemy do ręki coś do jedzenia. Wcześniej jednak siłą rzeczy musiały się skądś wziąć po raz pierwszy, bardziej globalnie, rzekłabym: raz, a dobrze. Biorąc pod uwagę zachowania kotów, prawdopodobnie spokojnie przeszłaby teoria, że zaczęły wykształcać się z chaosu, ale ten proces jeszcze się nie zakończył. Podania hebrajskie dają nam jednak inne ciekawe wytłumaczenie tego fenomenu. Najstarszy kot świata wziął się z kichnięcia.

Źródło: https://giphy.com/

Żeby zrozumieć tę błyskotliwą teorię musimy cofnąć się do… cóż nie wiem dokładnie, jak daleko, w każdym razie jeśli na osi czasu dotrzecie do biblijnego potopu, możecie uznać cofanie za zakończone. Otóż najprawdopodobniej wszystkie ślady pazurów na naszych kończynach pośrednio zawdzięczamy Noemu. Noe nie miał na arce lekko. Nie dość, że przebywanie na statku z niedźwiedziami i rożnymi innymi lampartami po prostu musiało budziću niego pewien dyskomfort, to jeszcze w sposób nieopanowany zaczęły mu się lęgnąć myszy i szczury. A jak tylko kończyły się lęgnąć, zaczynały żreć, co popadnie. Nie zdziwi więc Was zupełnie, że Noe nie był do końca zadowolony z tego obrotu sprawy. Dlatego też zaczął modlić się do Boga o wybawienie z tej wyjątkowo kłopotliwej sytuacji. Po wielu dniach takich modlitw Noe został uratowany z opresji (i bardzo chciałabym widzieć jego minę, gdy to się stało). Któregoś dniawoda wokół arki mocno się wzburzyła, a na niebie pokazały się błyskawice (czujecie, jak rośnie napięcie?). Wtedy znajdujący się na arce lew głośno ryknął, a następnie kichnął i… coś wypluł.I wyobraźcie sobie, wypluł rozwiązanie wszystkich kłopotów! Owym „czymś” była pierwsza para kotów, która szybko poradziła sobie z plagą gryzoni. Potem postanowiła się nie przemęczać i resztę potopu spokojnie leżakowała na arce, ponoć bardzo chętnie pijąc kozie mleko, którym raczył ją Noe.

Very important papiery, czyli pies vs kot

Źródło: https://giphy.com/

Pochodzenie kota nie może budzić już żadnych wątpliwości, wszystko jest tu jasne i logiczne. Jak jednak wytłumaczyć dość oczywisty rasizm kota, który w sposób skandaliczny robi afronty wszystkim przedstawicielom rasy pieskiej? Niektórych z nich nawet wcześniej na oczy nie widział i, jako żywo, niczego złego nie zdążyli mu zrobić. Odpowiedź na to pytanie również sięga czasów odległych, a zapisał ją dla nas J. Krzyżanowski. Otóż pies, w jakimś nie dającym się dokładnie określić momencie, dostał od Boga ważne papiery. Co było w tych papierach, nie wiadomo. Pewnie jakieś informacje o globalnym znaczeniu, dzięki którym świat stałby się lepszym miejscem (osobiście skłaniam się ku teorii, że był to przepis na nietuczącą Nutellę). W każdym razie były ważne, a pies miał je zanieść na ziemię. Całkiem zwyczajna praktyka. Pies jednak, niewątpliwie w chwili zaćmienia umysłu, przekazał je na przechowanie kotu, a ten schował je pod strzechą. Nie świadczy to dobrze o inteligencji kota, bo papiery szybko zostały tam pogryzione przez myszy. Od tego momentu pies zawsze, gdy widzi kota, ze słuszną pretensją domaga się zwrotu mienia, a kot na to natychmiast spie… spieszno udaje się do myszy, by na nich odbić sobie całe te stresy. Sami widzicie, że o ile myszy nie zrobiły w tajemnicy kopii tych tajnych dokumentów, konflikt raczej szybko się nie zakończy.

Baby, it’s cold outside, czyli kot-wróżbita

Źródło: https://giphy.com/

Jeśli jesteście współlokatorami kota, prawdopodobnie znacie te momenty, gdy ów dziki zwierz kręci się bez sensu po domu, podchodzi pod nogi i całym swym futrzastym jestestwem wyraża święty gniew spowodowany ludzką głupotą.(Jeśli zaś nie znacie tego uczucia, radzęWam szybko wziąć do ręki encyklopedię zwierząt i przekonać się, co właściwie hodujecie, bo na pewno nie jesteście posiadaczami kota.) Z pewnością ciekawiło Was czasem, co powoduje to zachowanie. Mam do Was podstawowe pytanie: czy rozważyliście, że wasz kot chce wam po prostu przepowiedzieć pogodę? Założę się, że to najprostsze wyjaśnienie nawet przez myśl Wam nie przyszło. Co ciekawe, przyszło naszym przodkom kilkaset lat temu. A było to tak:

Ludzie od zawsze chcieli wiedzieć, co się wydarzy w przyszłości. Ot, kwestia przezorności, rozwagi, bhp i skreślenia odpowiednich liczb w totku. Były to jednak trudne czasy, w których szklanych kul było jak na lekarstwo, a i fusy z herbaty nie trafiały się każdemu. Siłą rzeczy trzeba więc było wróżyć z tego, co się miało pod ręką. A co może być pod ręką bardziej niż kot? Serio, pałęta się tego mnóstwo. No a dodatkowo do powszechnej wiedzy należało, że koty są przecież sługami szatana, protegowanymi czarownic i w ogóle mają podejrzane znajomości. Logiczne więc było, że wiedzą one więcej niż ludzie i z ich zachowania można wywnioskować, co też może się zdarzyć w przyszłości. Z wielu pomysłów, jak to spostrzeżenie wykorzystać, jakie bez wątpienia się pojawiły, przeszedł najwyraźniej ten, żeby z kotów zrobić pogodynki.

Źródło: https://giphy.com/

W Polsce swego czasu istniało całkiem sporo przysłów, które udowadniały przydatność kotów na tym polu. Oskar Kolberg, jeden z pierwszych badaczy polskiej kultury ludowej,notuje całkiem sporo takich pogodowych wskazówek. „Kot na murku gdy uszy postawi, pewny wiatr z północy” – dowiadujemy się z jego zapisków. Toż to bezcenna wiadomość dla wszystkich spadochroniarzy, skoczków narciarskich i amatorów latawców! Ale na tym koty nie poprzestają. Kiedy kot odwraca się ogonem do ognia, lepiej załóżcie drugą parę rękawiczek, bo to niechybny znak, że zbliża się mróz. Kiedy liże łapki, możecie spodziewać się śniegu, a gdy postanowi umyć sobie ogon, jest to sprawdzone info, że należy brać ze sobą parasolkę. Co prawda, idąc tym tropem, mam wrażenie, że jeśli kot myje całe futerko, w dodatku(o losie!) na murku i tyłem do ognia, jest to zwiastun nieuchronnej apokalipsy, a przynajmniej poważnej klęski żywiołowej, ale kto by się przejmował drobiazgami.

Guardian of the Galaxy, czyli kot-obrońca

Źródło: https://giphy.com/

Jeśli informacje pogodowe nie są dla Was przydatne, zawsze możecie wykorzystać kota jako alarm antygościowy. Znacie takie sytuacje, kiedy ktoś przychodzi z niezapowiedzianą wizytą, a Wy właśnie jesteście w połowie sezonu serialu, który pilnie musicie skończyć, i po prostu nie macie czasu na towarzyskie uprzejmości? Kot może być idealny na takie okazje! Niby psy całkiem nieźle sprawdzają się w komunikowaniu głośnym szczekaniem, że oto zaraz do waszych drzwi zadzwonią goście. Ale to już, jak mawiają, after birds! Już nie zdążycie zgasić światła, zasłonić zasłonki i udawać, że Was nie ma. Dlatego ktoś najwyraźniej postanowił sprawdzić, czy koty można lepiej wyszkolić do tego zadania. I okazało się, że są w stanie wywróżyć Wam niezapowiedzianą wizytę na tyle wcześnie, że zdążycie opuścić dom, zamaskować ślady i odpłynąć rzeką! Na Kaszubach istniało przysłowie, że jeśli kot się myje, przyjdzie gość (no mówiłam, że apokalipsa z tym myciem!). Grupa etniczna zwana Kociewiakami opracowała zaś nawet bardziej precyzyjny sposób komunikacji z kotem. Mianowice jeśli kot myje się po nosku, gość przyjdzie z bliska, jak za uchem, z daleka. Jest to bardzo ważna, strategiczna informacja, jeśli chcecie zaplanować ucieczkę. Jeśli zaś potrzebujecie jeszcze bardziej szczegółowych danych, weźcie pod uwagę, od której strony myje się wasz pupil. Od tej strony, od której „kot się łapką myje” przyjdą właśnie owi nieszczęśni goście.Też zaczynacie myśleć, że koty świetnie sprawdziłyby się jako wojskowi zwiadowcy?

O kotach można by bez końca (por. Internety). Koniec tego artykułu musi jednak kiedyś nastąpić i razem z moim kotem, który pilnie śledzi klawiaturę, zdecydowaliśmy, że to będzie właśnie ten moment. Tajemnic kotów zostało jeszcze jednak sporo. Po co kot marynarzowi? Co ma wspólnego kot z kotwicą? Czemu przez koty trzeba było golić brwi? I dlaczego, do ciężkiej choinki w kolorowe bombki ubranej, wstajemy w środku nocy, by te paskudy nakarmić? Zachęcam was szczerze, posurfujcie w Internecie i wybierzcie się w naprawdę ciekawy rejs z cyklu z kotem przez wieki.

Tagi: ,

Filolog z przypadku, leń z natury. Jeśli nie musi, to piechotą nie chodzi, ale ujdzie w tłoku. Zdarza się, że coś jej chodzi po głowie, chociaż nigdy przed 9 rano. Za to jej miłość do seriali przechodzi ludzkie pojęcie. Lubi chadzać swoimi ścieżkami, mimo że radzą jej raczej pójść po rozum do głowy.