Przeskocz do treści Instagram Twitter Facebook Search Arrow right YouTube Sign In Sign Out Register User Print Arrow left
Strona główna » Blog » Gry bez prądu » O Cthulhu, pociągach i RPG-ach wszelkiej maści, czyli wywiad z Markiem Morrisonem, gościem Pyrkonu 2018

O Cthulhu, pociągach i RPG-ach wszelkiej maści, czyli wywiad z Markiem Morrisonem, gościem Pyrkonu 2018

Mark Morrison | PyrStudio

Mark Morrison powiedział kilka ciepłych słów o nas 🙂 Czy projektowanie scenariuszy do klasycznych gier RPG różni się od przygotowania historii do komputerowych odpowiedników? Który okres historyczny wg Marka jest najbardziej atrakcyjny dla przygody w świecie H.P. Lovecrafta? O czym jeszcze z Markiem rozmawiała Maria „Merry” Piątkowska?

 

Maria „Mary” Piątkowska:  Oto ze mną Mark Morrison, którego po pierwsze chciałabym gorąco powitać na Festiwalu Pyrkon. Czy podoba ci się twój dotychczasowy pobyt tutaj?

Mark Morrison: Myślę, że Poznań to fantastyczne miasto, nigdy wcześniej nie widziałem konwentu takiego jak Pyrkon. Przypomina on niesamowitą imprezę, pełną energii i mnóstwa nowych pomysłów. Są tu piwo i muzyka, a także namioty pełne elfów. Jest naprawdę fantastycznie, aż trudno uwierzyć, czego tutaj dokonaliście. Tak, jest tu wspaniale.

Maria Piątkowska:  Wszędzie wokół jest też wiele źródeł inspiracji.

Mark Morrison: Jest naprawdę świetnie.

Maria Piątkowska:  Miło nam to słyszeć. Jako że jestem wielką fanką kampanii Zew Cthulhu „Horror na Orient Expressie”, czekałam z niecierpliwością na możliwość zadania ci następującego pytania: Jakim doświadczeniem było dla ciebie Pisanie dla Chaosium i napisanie całej kampanii? Mam na myśli pisanie dwóch scenariuszy oraz współpracę z innymi autorami.

Mark Morrison: Był to projekt moich marzeń, zasugerował go Lynn Willis, który uwielbiał pociąg oraz jego przepych. Do tego, choć jesteśmy Australijczykami, to zawsze uważaliśmy, że powinno powstać więcej scenariuszy Zewu Cthulhu osadzonych w Europie. Wszystkie inne historie mają miejsce w Ameryce, co jest nieco nudne. Mój przyjaciel Jeff Gillen naprawdę kocha pociągi i jako że pracuje jako scenarzysta, zapytałem go: Jeff, czy mógłbyś stworzyć szkielet opowiadania? I wtedy Jeff wymyślił historię będącą poszukiwaniem skarbu, w której trzeba się zatrzymać we wszystkich wielkich miastach Europy. Historia, jaką stworzył, jest niesamowita. Gdy ją zobaczyłem, powiedziałem: Wow, to jest naprawdę świetne! Potem została tylko czysta przyjemność współpracowania z przyjaciółmi, ponieważ każda historia i każde miasto były inne – jedna z nich przykładowo jest romansem, druga opowiada o duchach, a inna z kolei jest bardzo makabryczną opowieścią o kanibalach. Była wśród nich też opowieść ludowa. To była prawdziwa przyjemność. A gdy przyszło mi zrobić to wszystko raz jeszcze 20 lat później, bawiłem się przy tym jeszcze lepiej, ponieważ posiadamy szerszą wiedzę historyczną i wyniki nowych badań, umożliwiające poprawienie przeszłych błędów. Dlatego kocham tę kampanię. Do tego cały manuskrypt waży 4 kilogramy.

Maria Piątkowska:  Wiele osób z Polski zakochało się w stworzonym przez was scenariuszu. Pomijając wspomnianego przyjaciela zafascynowanego tematyką związaną z pociągami,  skąd jeszcze czerpałeś inspirację? Być może z książek takich jak „Morderstwo w Orient Expressie”?

Mark Morrison: Jeff zdecydowanie kocha pociągi i uwielbia o nich pisać. Jedną z inspiracji była na pewno Agatha Christie. Jednak gdy piszemy dla Cthulhu, czerpiemy z wielu różnych źródeł. Nie zamykamy się tylko i wyłącznie w tym, co napisał H.P. Lovecraft, a raczej staramy się opowiedzieć na pytanie: Jaka historia byłaby najbardziej fascynująca? A teraz dorzućmy tam elementy świata Cthulhu! Myślę, że kampania zawiera też wiele nawiązań do „Hellraisera”. Ma dość mroczną atmosferę. Każdy pisarz czerpie inspiracje z innego źródła. Penelope napisała rozdział o Wenecji, w której sama była.

Maria Piątkowska:  Uwielbiam ten rozdział! Jest świetny!

Mark Morrison: Tak, jest bardzo dobry… Ponadto rok 1923 był dla Europy okresem niezwykłym. Mamy Brązowe Koszule we Włoszech, zwiastujące zakorzeniający się tam faszyzm, działy się wtedy szalone rzeczy. Weźmy na przykład Bułgarię, w której w październiku 1923 zamordowano prezydenta, a jego głowę odesłano w pojemniku na biszkopty. To wydarzenie naprawdę miało miejsce. Dlatego ten okres jest tak fascynujący i stał się tłem dla historii, którą opowiadamy.

Maria Piątkowska:  Musieliście włożyć dużo pracy w zgłębianie wiedzy na ten temat.

Mark Morrison: Tak.

Maria Piątkowska:  Jak długo zajęło napisanie całej kampanii?

Mark Morrison: Nie jestem do końca pewien,  ale… było to prawdopodobnie około 18 miesięcy. Robiliśmy również testy gameplaya, ponieważ gracze… To znaczy pisarze robią tylko pierwszą część całej pracy, potem z własnymi pomysłami wkraczają gracze, a pisarze uświadamiają sobie, o ilu rzeczach sami nie byli w stanie pomyśleć. Dlatego tak istotnymi w naszym zawodzie są testy próbne z udziałem graczy. Testy pozwalają na wprowadzenie usprawnień.

Maria Piątkowska:  Stworzyć „The Writers’ Room”?

Mark Morrison: Tak, dokładnie.

Maria Piątkowska:  Zatem ta kampania przenosi graczy w świat lat 20., zgadza się? W jakim okresie historycznym najbardziej lubisz pisać i grać w Zew Cthulhu?

Mark Morrison: Zazwyczaj są to lata 20., naprawdę uwielbiam ten okres, ponieważ występują w nim współczesne nam i przez to rozpoznawalne elementy: To jest samochód! A to telefon! O, mam latarkę! Jednocześnie jednak czasy te są na tyle odległe, aby wspomniany samochód czy latarka mogły nam się zepsuć. W dzisiejszym świecie pełnym smartfonów technologia jest niemal niezawodna. Jeśli nie wiesz, gdzie jesteś, możesz po prostu sprawdzić swoją lokalizację w Google. Jednak obecnie moim ulubionym okresem jest Rewolucja Francuska. Oto najnowsze opowiadanie osadzone  w Orient Expressie, które napisałem wraz z Penelope, Jamesem i Darrenem. Nie wiem o tym okresie aż tak sporo, mieliśmy jednak do dyspozycji wątek poboczny rozgrywający się w „Horrorze na Orient Expressie” i pomyśleliśmy: Czy nie byłaby z tego interesująca książka? Naprawdę fajnie było odkrywać nową historię i dorzucać do niej przerażające wydarzenia.

Maria Piątkowska:  Z niecierpliwością czekam, aby zagrać w twoją grę. Ponieważ jest to coś, co zamierzamy dziś zrobić. Wiem jednak, że oprócz planszowych gier RPG bierzesz również udział w projektowaniu gier komputerowych, takich jak Transformers czy to,  co mnie osobiście najbardziej interesuje, nadchodząca, oficjalna gra Zew Cthulhu. Ja również jestem twórcą scenariuszy do gier komputerowych, dlatego temat ten jest dla mnie tak ważny. Powiedz proszę, jaka jest dla ciebie główna różnica między tworzeniem planszówek a gier komputerowych?

Mark Morrison: Z jednej strony są one bardzo różne… Z drugiej jednak są też bardzo duże podobieństwa: w obu przypadkach musimy opisać lokację, jej elementy oraz postać podążającą za wątkiem fabularnym. Nie wystarczy powiedzieć: najpierw stało się to, a potem to. Opis musi być dokładny: Tam mieści się przerażająca wyspa, na niej latarnia, a obok to i to. Trzeba zatem zaprojektować miejsce. To główna zbieżność między tymi dwoma mediami. To, co czyni planszówki łatwiejszymi, to brak ograniczeń budżetowych, ponieważ wszystko rozgrywa się w wyobraźni. Gdy natomiast pracujemy nad grami, graficy muszą wcielić to w życie, a oprogramowanie uczynić grywalnym. Dlatego gdy pisarz powie: Mam pomysł! Usłyszy w odpowiedzi: Nie, ponieważ zająłby on nam 6 miesięcy pracy. Jednak to, co kocham w grach komputerowych, to praca w bardzo dużym zespole. Pracuję również z innym twórcą narracji, artystami i programistą. Nie mówię im: róbcie to tak, jak rozkazuję! Ale pytam: co sądzicie? I wtedy mój zespół tworzy grę, którą sam później pokocha. Tak właśnie powstają najlepsze z gier, takie jak Transformers na Playstation 2. Każdy kocha tę grę, ponieważ jest naprawdę świetna.

Maria Piątkowska:  Tak, to bardzo ekscytujące. Naprawdę mi się podobała. Zew Cthulhu jest czymś, na co ja osobiście bardzo czekam.

Mark Morrison: To był innego rodzaju projekt, pomagałem w nim jedynie w pracy nad fabułą. Dlatego to mnie przypadła zabawa wypominania wszystkich niedociągnięć. Napisałem coś i pomyślałem: Ale to obrzydliwe! Wysyłam. Mogłem zatem tworzyć wszelkiego rodzaju szalone pomysły… i powiedzieć potem: Powodzenia w ich realizacji i do zobaczenia! Teraz to Jean-Marc i jego niesamowity zespół wykonują całą najcięższą pracę. A ja na to: no dobra, w takim razie ja sobie tu posiedzę. Widziałem jednak trailer… i był bardzo przerażający! Będę się bał zagrać w tę grę. pomimo iż wiem, co się w niej wydarzy! To naprawdę super. Grę tworzy developer Focus Home Interactive I, zostanie ona wydana pod koniec roku na Steamie, Xboxie i Playstation 4.

Maria Piątkowska:   Z niecierpliwością na to czekam. Powiedziałeś, że to ty jesteś odpowiedzialny za fabułę. Czy możesz powiedzieć nieco więcej o tym projekcie? Taki mały teaser? Albo może któreś momenty z czasu pisania go szczególnie zapadły ci w pamięć?

Mark Morrison: Muszę wspomnieć o współpracy z Jean-Markiem i Maximiliaem. Zasługa przypada nie tylko mi, była nas trójka. Świetnie się przy tym bawiłem. Bardzo zależało nam na tym, aby w grze czuć było klimat Zewu Cthulhu. Jean-Marc wpadł wtedy na kilka niesamowitych pomysłów dotyczących znaczenia poczytalności i postanowiliśmy podjąć próbę psychicznego złamania postaci prowadzonej przez gracza. Zatem w grze istnieje możliwość utraty poczytalności. I gdy już to się stanie, można dowiedzieć się rzeczy, które niedostępne były wcześniej. Widziałem efekty wizualne towarzyszące utracie poczytalności, wyglądają nieziemsko. Myślę więc, że będzie to przyprawiająca o gęsią skórkę gra, co mi się bardzo podoba. Jednak rzeczą, którą najbardziej w tym wszystkim kocham, jest patrzenie jak coś, co było jedynie pomysłem, po roku pracy przeradza się w animację bez żadnego w tym mojego udziału i wprawia mnie w zachwyt. Trudno mi wtedy uwierzyć, że źródłem tego był mój własny głupi pomysł. To naprawdę niesamowite! Jestem bardzo podekscytowany.

Maria Piątkowska:   Zachęcamy do śledzenia gry na Steamie, ponieważ ukaże się ona w nadchodzącym roku .Abstrahując na chwilę od gier komputerowych, muszę zadać ci następujące pytanie: Czy wciąż grywasz w klasyczną grę planszową Zew Cthulhu z przyjaciółmi i rodziną?

Mark Morrison: Cały czas. Spośród wszystkich rzeczy, które w życiu robię, to właśnie gry RPG są tym, na co poświęcam najwięcej czasu. Nie ma nic bardziej magicznego od tworzenia unikalnej narracji wraz z przyjaciółmi. Możesz potem wrócić do tego pamięcią i rozmawiać o tym, czego doświadczyliście i gdzie byliście. To jedna z najbardziej fascynujących form sztuki, kocham ją. Kocham gry planszowe, kocham Warhammera 40k, kocham gry komputerowe, jednak to te pierwsze są moim numerem jeden. Gram w Zew Cthulhu, gram w XIII wiek, gram w naprawdę fajną grę o nazwie Cień Władcy Demonów, naprawdę ci ją polecam!

Maria Piątkowska:  Na pewno spróbuję!

Mark Morrison: Fundamentem gry jest system DnD połączony z krwią,  przemocą i dużym naciskiem na rozwój postaci, Cień Władcy Demonów to rozrywka dla dorosłych.

Maria Piątkowska:  Ja obecnie zajmuje się grami FPS ze względu na moją pracę, ale jeśli rekomendujesz tę grę, to na pewno w nią zagram.

Mark Morrison: Tak, to akurat jest gra planszowa. Naprawdę kocham gry RPG, myślę, że każdy powinien w nie zagrać. Jestem podekscytowany tym, że macie w Polsce nową fanatyczną edycję „Zew Cthulhu”, to naprawdę świetna wersja, gry RPG są dziś w rozkwicie. Gdy patrzę na Pyrkon i uniwersytet RPG i widzę ludzi, którzy grają po raz pierwszy w życiu, to aż serce mi rośnie, nie mogę się doczekać, aż dołączy do nas jeszcze więcej nowych graczy.

Maria Piątkowska: . Wiesz, są organizowane nawet obozy młodzieżowe oraz  wycieczki i pobyty na przykład w górach i wszystkie dzieci biorące w nich udział uczą się, jak grać w gry RPG. W Polsce ta branża dobrze się w rozwija .

Mark Morrison: To świetnie! To pomoże również w twojej pracy. Macie całe pokolenie inteligentnych graczy, którzy myślą o różnych historiach i przez to stają się umiejętnymi pisarzami. Gdy RPG są najlepszym treningiem dla każdego, kto pisze scenariusze bądź opowiadania.

Maria Piątkowska:  Tak, to doskonałe ćwiczenie dla mózgu i wyobraźni. Myślę, że wielu twórców gier zaczynało kariery z planszowymi grami RPG. To bardzo popularne hobby w Polsce.

Mark Morrison: Tak, masz całkowitą rację. Nie pamiętam dokładnie ich imion, ale wiem, że twórcy Morrowinda, Skyrima i Bioware oni wszyscy są graczami RPG.

Maria Piątkowska:  Dokładnie. Fajnie jest wiedzieć, że twoje hobby może w przyszłości okazać się użyteczne i zostać twoją karierą. Pozostając w temacie scenarzystów i pisarzy: Jaką radę dałbyś osobom, które chciałyby w przyszłości zająć się tworzeniem gier komputerowych, planszówek i pisaniem?

Mark Morrison: Radzę, aby coś zaplanowali i ten plan zrealizowali do końca. Nie można czekać, aż ktoś sam da ci pracę. Wyznacz sobie swoje własne deadline’y: będę pisać 2 godziny trzy razy w tygodniu. Stwórz szkic i go zrealizuj. Wielu ludzi jedynie mówi, jak bardzo chcieliby zrobić to czy tamto… Ale prawdziwa nauka zaczynamy się dopiero wtedy, gdy rzeczywiście przysiądziemy do pracy, napiszemy coś i użyjemy tego do gry z przyjaciółmi. W trakcie gdy nie można wrzeszczeć: Źle w to gracie, idioci! Należy posłuchać krytyki, ponieważ być może potrzebne są jakieś poprawki. Wydaje mi się, że takie doświadczenia wiele uczą. Rzeczą najważniejszą jest dokończyć to, co się zaczęło. I nawet jeśli nie podoba ci się rezultat, jaki otrzymasz, gdy już skończysz swoje dzieło, to pamiętaj, że twoja kolejna praca będzie dzięki temu lepsza. Nie zapomnij też, aby dobrze się przy tym wszystkim bawić, bo o to tu właśnie chodzi. Kto nie chciałby mieć takiej pracy?

Maria Piątkowska:  W zupełności się zgadzam. Marku Morrisonie, miło było z tobą porozmawiać. Z niecierpliwością czekam na naszą sesję w świecie Cthulhu. Śledźcie nadchodzące wydanie gry Zew Cthulhu na Facebooku i Steamie. A tobie serdecznie dziękuję za wywiad.

Mark Morrison: Dziękuję, Mary. Mam nadzieję, że po wydaniu gry wciąż zostaniemy przyjaciółmi, ponieważ ona będzie przerażająca. To naprawdę może być mrożące krew w żyłach doświadczenie.

Maria Piątkowska:  Dobra, zróbmy to!

Mark Morrison: Dziękuję i pozdrawiam.

Scenarzysta i twórca gier RPG, Mark Morrison, opowiada o swojej pracy przy produkcji Transformers czy grach „Zew Cthulhu”. Czy pociągi mogą być inspiracją? Co powinien wiedzieć młody scenarzysta? I czym różni się praca nad grami komputerowymi i planszowymi? O tym wszystkim w naszym wywiadzie.

Tagi: , , , ,

Jako dziecko zagubiła się w fantasy jak Alicja w Krainie Czarów i niczym Obieżyświat postanowiła zwiedzić wszystkie fantastyczne krainy. Kolekcjonuje książki jak Flash mandaty za prędkość. Optymistyczna jak Kłapouchy, energiczna jak Garfield z nutą gramatyki Yody. Nienawidzi zimna jak Anakin piasku, a pająki kocha równie mocno co Ron Wesley. Przed dziewiątą rano sympatyzuje raczej ze Śpiącą Królewną niż z Eos. Żeby przeczytać i obejrzeć wszystko co jej się marzy, musiałaby żyć tak długo, jak Legolas. Z tego powodu od wielu lat bezskutecznie próbuje zostać elfem. foto: Makove Love