Przeskocz do treści Instagram Twitter Facebook Search Arrow right YouTube Sign In Sign Out Register User Print Arrow left
Strona główna » Blog » Pop-kultura » Miłość ma wiele imion. Walentynkowe rozważania o kształtach gruszki!

Miłość ma wiele imion. Walentynkowe rozważania o kształtach gruszki!

Trzeba przyznać, że Jaskier – poeta, trubadur, bard oraz przyjaciel wiedźmina Geralta – miał wiele racji, mówiąc, że „o miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt gruszki”. Nie trzeba być wielkim filozofem czy uczonym, by zaważyć złożoność tego uczucia. Wyjdźmy poza ramy narzucone nam przez Walentynki i przyjrzyjmy się wszystkim (no, prawie) obliczom miłości. O, tak! Niewątpliwie porywamy się z motyką na słońce, zdefiniujmy jednak kształt tej gruszki. Ewentualnie zgińmy, próbując tego dokonać.

O, zapomnieliście, że dzisiaj Walentynki? Właśnie wpadacie w panikę, bo nie macie dla swojej drugiej połówki prezentu? Spokojnie, ten tekst nie ucieknie, a wy pędźcie po bukiet, bombonierkę lub parę skarpetek (nie ma bardziej trafionego prezentu od pary z jakimś zabawnym wzorem, uwierzcie mi, to potwierdzone przez amerykańskich naukowców!). A jak nie macie pomysłu na to, jak ze swoją połowicą spędzić wieczór, to na kanale PyrkonTV znajdziecie propozycję najlepszego filmu na tę okazję. Nie dziękujcie!

Motyka w dłoń!

Zanim przejdziemy do sedna naszych rozważań, warto zastanowić się nad tym, czym w ogóle jest miłość. Nie wiem, czy uda nam się wysnuć spójną definicję tego zjawiska, skoro od lat zabierają się do tego filozofowie, etycy, psychologowie i naukowcy. Jednak, pomimo tak szacownego gremium, do tej pory nie powstała regułka, którą można by było wykuć na blachę i w takich sytuacjach przywoływać. Szkoda, to zapewne ułatwiłoby życie niejednej osobie.

Źródło: https://www.imdb.com/

Oczywiście, można się pokusić o określenie miłości jako uczucia, a zatem stanu psychicznego człowieka, wyrażającego jego stosunek do rzeczywistości (zdarzeń, rzeczy oraz – co w tym wypadku najważniejsze – także ludzi). Jeżeli zaś sięgniemy do filozofii, to warto przywołać opinię Ericha Fromma (poczytajcie jego „O sztuce miłości”, polecam), twierdzącego, że miłość jest sztuką, więc – aby nauczyć się kochać – człowiek najpierw musi przyswoić teorię, a dopiero później przejść do praktyki. Wynika to z faktu, że – zdaniem tego filozofa – miłość jest siłą w nas drzemiącą, którą musimy nauczyć się wyzwalać; jest aktem dawania innym samego siebie.

Nie można jednak zapomnieć o niezwykle prozaicznym podejściu, sprowadzającym tak piękne uczucie do serii reakcji chemicznych zachodzących w naszym organizmie oraz podwyższonego poziomu hormonów (których nie będę wymieniać, bo nie o tym jest ten artykuł). Przyznacie, że to całkowicie pozbawione romantyzmu, prawda? Nie będę rozstrzygać, które z tych podejść i prób definiowania jest lepsze, chcąc jedynie zakreślić wam ogrom wątpliwości związanych z pojęciem miłości. Wszystko po to, byście mieli pełny ogląd sytuacji. Skoro go macie, to śmiało, czas na naszą międzyplanetarną wyprawę (na motyce!).

Z rodziną dobrze nie tylko na zdjęciach?

Wkładając rękę do tego ogromnego pudła, w którym znajdują się wszystkie oblicza miłości trudno nie trafić na największe z nich – uczucie łączące (przynajmniej teoretycznie) osoby związane ze sobą więzami krwi. Oczywiście, wśród postaci z popkultury nie brakuje sierot i półsierot, które nie miały okazji poznać swoich rodziców (za to, na przykład, miały okazję zaznajomić się z macochami i przyrodnim rodzeństwem) – Arielka, Dżasmina czy Kopciuszek znały tylko ojców, zaś Aladyn, Batman oraz Harry Potter byli sierotami. Nie można zapomnieć też o takich przypadkach, jak Eragon – wychowywany przez wuja i długo żyjący w przeświadczeniu, że jest sierotą. A to przecież jedynie wierzchołek góry lodowej! Na dodatek takiej, pod którą kryją się tacy przebierańcy jak Alcatraz Smedry (z cyklu Brandona Sandersona) – niby uchodzący za sieroty, w rzeczywistości posiadający zaś nie tylko oboje rodziców, ale też całkiem pokaźną rodzinę.

Źródło: https://www.imdb.com/

Nie ukrywajmy jednak, fantastyka relacjami rodzinnymi stoi. Dziś zaś pora skupić się na tych bardziej pozytywnych relacjach niż te ze złymi macochami oraz żądnymi władzy krewnymi. Skoro, jak twierdzi Fromm, miłość to dawanie siebie innym, a zdaniem wielu innych mądrych głów uczucie to wymaga wielu poświęceń, to nie większego wyrazu miłości niż umrzeć za kogoś, prawda? (Ehm, nie do końca to miałam na myśli, kiedy pisałam o „pozytywnych” relacjach). Nikt jednak nie zaprzeczy, że tym, co chroniło Pottera przez lata jego szkolnej edukacji była właśnie miłość matki – uczucie tak ogromne, że kobieta bez wahania oddała życie za swoje dziecko. Trudno też zaprzeczyć, że sułtan Agrabahu chciał dla swojej córki wszystkiego, co najlepsze.

Jednak nie tylko rodzice poświęcają się dla swoich dzieci. To Mulan rusza na wojnę, by ochronić przed śmiercią ojca-weterana, który do walk się nie nadaje. Dziewczyną nie kieruje duma, pycha czy chęć zdobycia chwały, a właśnie troska o najbliższych. Merida zaś, by odczarować matkę (co prawda sama przyłożyła rękę do zaklęcia, ale wypominajmy jej tego za bardzo – w grę wchodziły przecież emocje) przeszła niemało. Tutaj jest miejsce na gładkie wejście w temat relacji między rodzeństwem, które przecież nie zawsze przeradzają się w niechęć i walkę o władzę (tak, Skazo, o tobie mówię). W końcu Weasley’owie wspierali się, jak tylko mogli, nawet jeśli czasem dogryzali sobie wzajemnie, Luke i Leia również byli ze sobą blisko (chociaż głównie duchowo), a Thor i Loki… cóż, przecież widać, że ta dwójka darzy się ciepłymi uczuciami.

Kocha, lubi, szanuje, nie dba, nie kocha, żartuje…

Niezależnie od tego, czy bliższy jest nam psychologiczny, filozoficzny czy naukowy koncept tego uczucia, należy pamiętać, że ma ono wiele twarzy. Święto zakochanych zaś nieuchronnie kojarzy nam się właśnie z uczuciem romantycznym, którym obdarzamy drugiego człowieka. W fantastyce zastraszająco często wbrew rozsądkowi. Stwierdzę to z przymrużeniem oka! Jednak trudno nazwać uczucie, którym Bella obdarzyła Bestię za racjonalne (w końcu bliżej mu raczej do syndromu sztokholmskiego), Arielka również zakochała się w Eryku w przeciągu kilku krótkich chwil, gdy ratowała mu życie, wyławiając księcia z morza. Mężczyźni w tym porównaniu także nie popisują się logiką, często wpadając po uszy w związki zbudowane na fascynacji fizycznością pięknej księżniczki – czy to w przypadku Kopciuszka (co ten biedny królewicz mógł się dowiedzieć o swojej wybrane w trakcie jednego balu?) czy Śnieżki (ta już w ogóle niewiele o sobie powiedziała, bo spała).

Źródło: https://www.imdb.com/

Na szczęście nie brakuje też związków opartych na przyjaźni, wspólnie przeżytych przygodach oraz faktycznym uczuciu, które miało czas się rozwinąć. Gromom z jasnego nieba mówimy bowiem stanowcze „nie!”. Flynn i Roszpunka z „Zaplątanych” niezwykle dobrze wpasowują się w schemat pary, która zdążyła się poznać, a ich relacja zbudowana została na rozmowach i wspólnie pokonanych przeciwnościach losu. Relacja Pepper Potts i filmowego Iron Mana, chociaż też nie została pokazana idealnie, to jednak nie wyskoczyła jak królik z kapelusza, zaskakując wszystkich wokół (a to czy kochanie superbohatera jest w ogóle rozsądne, to już temat na zupełnie inny artykuł). Sięgając zaś po klasykę fantastyki, jako przykład związku, mającego czas i wszelkie podstawy do tego, by zaistnieć jest uczucie łączące Aragorna i Arwenę.

Oczywiście, jak to w życiu bywa, nie wszyscy dobrze dobierają się w pary. Nie wiem, po której stronie barykady stoicie, jednak, że wiele kontrowersji budzą małżeństwa wykreowane przez J.K. Rowling. Zdaniem wielu fanów Harry i Ginny są pomyłką, a Ron i Hermiona totalną porażką. Nie można też zapomnieć, że bycie partnerką superbohatera również może skończyć się źle, o czym mogła przekonać się Gwen Stacy – pierwsza dziewczyna Spider-Mana, jako jego czuły punkt stając się celem ataków i ostatecznie ginąc, a także Mary Jane Watson, dla której związek z Parkerem też nie okazał się nadmiernie szczęśliwy.

Do zakochania jeden krok?

Zdarza się tak, że miłość spada na bohaterów niczym grom z jasnego nieba, a czasem jest wynikiem przejrzenia na oczy i dostrzeżenia, że swoją bratnią duszę mają na wyciągnięcie ręki. To piękne uczucie bombarduje odbiorcę (czy to czytelnika, czy widza) ze wszystkich stron – w książkach, filmach, serialach oraz komiksach jest jej pełno. Nie zawsze w tej najbardziej oczywistej formie. Czym zaś jest miłość? To już musicie odkryć sami.

Tagi: , ,

Istota, która podobno nigdy nie śpi, bo czyta książki, ogląda filmy i nadrabia serialowe zaległości. Gdyby była demonem, to komponentami niezbędnymi do jej przywołania byłyby: kawa, czekolada, jabłecznik z cynamonem i lody bakaliowe. Jeśli nie wypełnia jej jedzenie, to robi to frustracja.