Przeskocz do treści Instagram Twitter Facebook Search Arrow right YouTube Sign In Sign Out Register User Print Arrow left
Strona główna » Blog » Kinematografia » Wieża Górnośląska – cząstka Poznania w „Metropolis”

Wieża Górnośląska – cząstka Poznania w „Metropolis”

Wyobraźmy sobie, że jeden z architektonicznych symboli Poznania, na przykład Ratusz czy Colegium Altum, staje się inspiracją dla powstającego filmu, który w przyszłości uzyska miano kultowego. Trudne, prawda? A taki budynek istniał w stolicy Wielkopolski. Była nią Wieża Górnośląska, której bliźniaczka pojawiła się w legendarnym „Metropolis” w reżyserii Fritza Langa. Oto jej historia.

O „Metropolis” słów kilka

„Metropolis” nie trzeba specjalnie przedstawiać kinomaniakom. To jedno z najsłynniejszych dzieł kina niemego i całego okresu dwudziestolecia międzywojennego w ogóle. Stworzony z olbrzymim rozmachem obraz nawet po dziewięćdziesięciu latach robi wrażenie na widzu. Szokuje więc, że krótko po premierze film spotkał się ze zmasowaną krytyką prasy i widzów, którzy doceniali wizualną oprawę „Metropolis”, jednak równali z ziemią całą resztę. Nie pomógł również wysoki budżet produkcji, który wyniósł ponad 5 milionów Reichsmarek (ówczesnej niemieckiej waluty) i był jak na tamte czasy rekordem niemieckiego przemysłu filmowego. Niskie przychody w połączeniu z wysokimi kosztami doprowadziły wytwórnię UFA na skraj bankructwa.

W związku z powyższymi problemami film dość szybko zniknął z ekranów kin, by potem przez dziesiątki lat uchodzić za zaginiony. Na całym świecie istniały jedynie jego skrócone wersje. W tym okresie zaczął tworzyć się wokół niego kult. Taśmę udało znaleźć się w Buenos Aires – po pracach rekonstrukcyjnych ponowna premiera „Metropolis” odbyła się podczas Berlinale w 2010 roku.

Akcja filmu toczy się w przyszłości, gdy ludzie są podzieleni na dwie kasty: bogaczy żyjących na powierzchni i wyzyskiwaną siłę roboczą zamieszkującą podziemia. Pewnego dnia do tego drugiego świata trafia młody przedstawiciel tych pierwszych – Freder Fredersen, syn Joha i spadkobierca olbrzymiej fortuny. Poruszony obrazem życia biednych, postanawia zamienić się miejscami z jednym z robotników. Jedną z ważnych osobistości jest tam Maria, kaznodzieja, która wieszczy nadejście człowieka mającego zakończyć czas wyzysku. Fredersen senior reprezentuje inne stanowisko od syna – chce ukrócić zachowanie proletariatu i zwraca się do genialnego naukowca, by stworzył robota bliźniaczo podobnego do Marii. Nie wie jednak, że twórca planuje wykorzystać swoje dzieło do własnych celów, którymi są pozbycie się Fredersena i zajęcie jego miejsca w Wieży Babel.

Wieża Babel – kadr z filmu „Metropolis” (1926)

Wieża Górnośląska i jej historia

Tu właśnie pojawia się motyw poznańskiej Wieży Górnośląskiej, będącej pierwowzorem budynku górującego nad miastem Metropolis. Jej autorem był niemiecki architekt Hans Poelzig, który zaprojektował ją w 1911 roku z okazji odbywającej się w mieście Wystawy Wschodnioniemieckiej. Otwarcia dokonał sam następca tronu Królestwa Prus Fryderyk Wilhelm. Konstrukcja miała 52 metry wysokości i niemal od razu stała się symbolem zyskującego na znaczeniu miasta.

Tu warto wspomnieć o kontekście historycznym – kilka miesięcy wcześniej zakończono budowę Zamku Cesarskiego czy Teatru Wielkiego; od kilku lat stał także Dworzec Cesarski (obecnie Dworzec Letni), służący Cesarzowi podczas jego wizyt w mieście. Władze Prus chciały uczynić z Poznania swoistą stolicę wchodniej części państwa. Taki był cel Wystawy Wschodnioniemieckiej, pierwszego wydarzenia wystawienniczego w stolicy Wielkopolski. Podczas jej trwania goście mogli oglądać najnowsze osiągnięcia z dziedziny rolnictwa, gospodarki czy kultury na ziemiach Pomorza, Śląska, Prus Wschodnich i oczywiście Wielkopolski. Wszystkie te wydarzenia i budynki miały ostatecznie udowodnić, że polskie ziemie już zawsze będą niemieckie.

Wieża Górnośląska nie przypadła do gustu mieszkańcom miasta – narzekano na jej wątpliwe walory estetyczne oraz niską użyteczność. Po Wystawie postanowiono więc, że będzie zaopatrywać w wodę mieszkańców pobliskich dzielnic: Jeżyc i Łazarza. Tak wytrzymała przez kilka najbliższych lat. Jak jednak wiemy z historii, w latach 1918-1919 doszło do zwycięskiego dla Polski Powstania Wielkopolskiego, dzięki któremu Poznań został odebrany Niemcom. Władze zakładały początkowo zburzenie wieży, jednak byłoby to zbyt drogie – oprócz kosztownej rozbiórki trzeba by znaleźć nowy sposób na zaopatrywanie miasta w wodę. W 1921 roku została włączona do nowo powstałych Międzynarodowych Targów Poznańskich i pełniła podobną rolę jak w czasach zaborów.

W następnych latach postępował rozwój MTP, a jego apogeum miało miejsce w 1929 roku, gdy zorganizowano Powszechną Wystawę Krajową. PeWuKa miała podobne założenia co Wystawa Wschodnioniemiecka – jej celem było pokazanie rozwoju Polski w ostatnim dziesięcioleciu od odzyskania niepodległości i zaznaczenie obecności młodego państwa na mapie Europy. Plany twórców powiodły się – teren targów w ciągu ponad czterech miesięcy odwiedziło 4,5 miliona gości, a relacje z wydarzenia obiegły całą Europę i dotarły nawet do Kanady. Wieża Górnośląska pozostała więc nienaruszona. I wtedy przyszła II Wojna Światowa.

Późniejsze losy Wieży Górnośląskiej

Wojska nazistowskich Niemiec bardzo szybko zdobyły Poznań. Już 10 września 1939 roku pierwsi żołnierze wkroczyli do miasta, a cztery dni później władzę nad miastem przejął Arthur Greiser. Podczas okupacji na terenie targów powstała jedna z filii fabryki samolotów Focke-Wulf. Jako dość ważny strategicznie punkt była dość często atakowana podczas działań wojennych. Pierwszy raz ucierpiała po nalocie amerykańskim w 1944, a następnie na początku 1945, gdy odbywały się walki o miasto.

Po zakończeniu wojny zdecydowano, że Wieża Górnośląska nie zostanie odbudowana i w 1947 podjęto decyzję o jej częściowym wyburzeniu. Życie jednak nie znosi próżni, a poznaniacy według stereotypów są bardzo gospodarni i postanowiono coś zrobić z pozostałościami po budynku. Tak oto w 1955 roku powstała znana wszystkim „Iglica”, czyli Pawilon 11 Międzynarodowych Targów Poznańskich. Podobnie jak jej poprzedniczka stała się symbolem Poznania i choć nie tak monumentalna, przerasta projekt Hansa Poelziga o 15 metrów, wznosząc się na wysokość 67 metrów.

Tak dziś wygląda miejsce, w którym stała Wieża Górnośląska

Gdzie jeszcze znajduje się Wieża Górnośląska?

Jak Fritz Lang natrafił na Wieżę Górnośląską? Trzeba pamiętać, że jej architekt był jednym z najbardziej uznanych przedstawicieli swojej profesji w Prusach, a potem Republice Weimarskiej. Jego budynki stały w tak ważnych miastach jak Berlin czy Wrocław (wówczas jeszcze Breslau). Hans Poelzig nie był też osobą nieznaną w kręgach filmowych – to on zaprojektował scenografię do filmu „Golem” z 1920 roku (kolejny poznański akcent: domniemany twórca praskiego Golema, Jehuda Löw ben Becalel, urodził się w Poznaniu). Zlecając scenografię Erichowi Kettelhutowi, Lang miał w głowie nowojorski Manhattan, gdzie przebywał na początku lat 20. Kettelhut jednak nigdy nie widział Nowego Jorku na oczy. Inspiracji zaczął więc szukać nieco bliżej, a że obaj panowie byli wielkimi fanami Poelziga, postanowili oprzeć się właśnie na poznańskiej budowli.

Po kilku korektach powstała filmowa Wieża Babel, która inspirowała potem kolejnych twórców – od Ridleya Scotta i jego „Blade Runnera”, gdzie nietrudno znaleźć wizualne podobieństwa futurystycznego Los Angeles do Metropolis, po zespół Queen, który fragmenty filmu wykorzystał w teledysku do utworu „Radio Ga Ga”, będącego jednym z największych hitów Brytyjczyków.

Od Wystawy Wschodnioniemieckiej, przez „Metropolis”, Powszechną Wystawę Krajową, aż do Iglicy i czasów współczesnych. Historia Wieży Górnośląskiej to spory fragment historii Międzynarodowych Targów Poznańskich i samego Poznania. Gdy będziecie mijać Pawilon 11 podczas najbliższego Pyrkonu, pamiętajcie, że „pomiędzy rozumem a rękami musi być serce”.

Tagi: , ,

Miłośnik starej trylogii SW i LOTR, który żałuje, że wciąż nikt nie nakręcił ekranizacji "Hobbita". Jego ukochany film SF to "Plan dziewięć z kosmosu". Motto życiowe: „jeszcze tylko jeden odcinek i biorę się za robotę”.