Festiwal Fantastyki 14.06.2024 Poznań
pl
Mapa Program Kup bilet

Praski Golem i jego polskie korzenie

Byliście kiedyś na wycieczce w Pradze? Jeśli tak, to (podobnie jak niżej podpisany) najpewniej zahaczyliście o Josefov – żydowską dzielnicę w stolicy Czech. Idąc dalej tym tropem, pewnie usłyszeliście historię o praskim Golemie. Zresztą nie musieliście odwiedzać Pragi, by ją poznać. Czy wiecie jednak, że ma ona związek z Poznaniem? Związek, który przy okazji jest tym przysłowiowym ziarnem prawdy znajdującym się w każdej legendzie.

O golemach słów kilka

Kim w ogóle jest ten golem? Najkrócej mówiąc, to istota stworzona z błota i ożywiona za pomocą zaklęć. Jej korzeni należy upatrywać w Starym Testamencie, a dokładniej w Psalmie 135, w wersetach 15-17, chociaż samo słowo niejako zaginęło w polskim tłumaczeniu Biblii. Można jednak wyłapać je z kontekstu:

Bożki pogańskie to srebro i złoto,
 dzieło rąk ludzkich.
Mają usta, ale nie mówią,
mają oczy, ale nie widzą.
Mają uszy, ale nie słyszą;
i nie ma oddechu w ich ustach.

Choć praski golem jest zdecydowanie najsłynniejszy, to nie jedyna istota tego typu. Jego pobratymcy pojawiają się już we wcześniejszych legendach, choć żaden z nich nie odznaczał się taką brutalnością. Golemy powstawały raczej z myślą, by pomagać Żydom w codziennych obowiązkach i były raczej dość niezdarne (jak to stworzenia powstałe z błota/gliny). Według podań, stwora takiego można przywołać do życia poprzez wypisanie na czole słowa „Emet”, co oznacza „prawdę” w języku hebrajskim, a unieszkodliwić poprzez zmazanie pierwszej litery tego wyrazu – w ten sposób powstawało „Met”, czyli „śmierć”. Inna wersja podaje, iż czyniło się to poprzez wypisanie wymienionych słów na pergaminie i wkładało w usta Golemowi, by ożywić stwora, unicestwienie tej istoty polegało natomiast na wyjęciu kartki i zmazaniu pierwszej litery. W tworzeniu takich poddanych mieli wyznawać się zwłaszcza rabini kabalistyczni. Pierwsze wzmianki o istnieniu golemów pojawiły się już w Talmudzie – według nich pełniły one rolę niezdarnych służących ich panów.

Najpierw Golem pojawił się w Chełmie…

Legendy ich dotyczące przewijają się również w Polsce, w której – jak powszechnie wiadomo – żyło kilka milionów Żydów. Najsłynniejsza z nich dotyczy Golema z Chełma (w tym przypadku, podobnie jak w Pradze, jego gatunek stał się imieniem, stąd pisany będzie wielką literą). Jego twórcą miał być rabin Eliasz ben Arron (znany także jako Baal-Szem), a o jego istnieniu donoszą nie tylko żydowskie przekazy, ale również chrześcijańskie. Pisał o nim nawet Jakub Grimm (tak, ten od baśni)! Istota została stworzona z myślą, by pomagać mu w codziennych obowiązkach oraz chronić miejscowych Żydów przed okolicznymi chłopami. Nie potrafiła ona jednak zapanować nad swoją siłą, nie potrafił tego również jej kreator. Gdy golem został poproszony przez rabina o ścięcie drzewa, wyciął cały las. Kiedy natomiast miał przynieść wodę ze studni, nie wiedząc co z nią zrobić, wylewał wiadra na podłogę.

Brutalniejsza wersja legendy donosi, iż miał też zabić jednego z chłopów. Przerażony rabin postanowił więc unicestwić stwora na strychu miejscowej synagogi, a następnie wyrzucić klucz od budynku, by nikt się do niego nie dostał. Inna wersja zaś utrzymuje, że kolos podczas rozpadania się miał upaść na rabina Eliasza i go zmiażdżyć. Eliasz ben Arron umarł młodo, w chwili śmierci miał zaledwie 33 lata. Może to jest właśnie powód jego przedwczesnego zgonu? Według jeszcze innych źródeł potwór miał jedynie zranić swojego pana i podrapać mu twarz. Golemy powstawały również w wówczas polskim Wilnie, Drohiczynie i na Podolu.

… a dopiero potem w Pradze

A skąd wziął się praski Golem? Prawdopodobnie jest on blisko spokrewniony z chełmskim. W obu legendach powtarzają się zbliżone motywy. Główną różnicę stanowi natomiast fakt, iż w Pradze, i w ogóle na całym terytorium Czech, liczba Żydów była znacznie niższa niż w Polsce. Główne zadanie praskiego Golema stanowiło chronienie żydowskiej ludności przed fałszywymi oskarżeniami o popełnianie rytualnych mordów, nie ma natomiast informacji na temat pomagania rabinowi w codziennych obowiązkach. Do dziś pozostaje to zresztą kwestią sporu. W tamtym czasie, czyli pod koniec XVI wieku, Czechami rządził Rudolf II, który dawał Żydom dużo swobody i traktował ich jak pozostałych obywateli, a sam interesował się między innymi kabałą.

Podobnie kończy się jednak glinianego kolosa – również zostaje dezaktywowany przez swojego twórcę i ukryty na strychu synagogi. W przeciwieństwie do Golema z Chełma nie było to karą za zabicie postronnego chłopa, a niszczenie wszystkiego, co stanie mu na drodze czy nawet morderstwa Żydów. Pisemne źródła na temat tych zdarzeń zaczęły pojawiać się jednak dopiero w połowie XIX wieku, a więc około 250 lat po domniemanych wydarzeniach. Zapomnielibyśmy jednak o najważniejszym bohaterze tej legendy, czyli rabinie, który stworzył potwora. Był nim Jehuda Löw ben Becalel, inaczej MaHaRaL – Rabin Pragi. A także Rabin Poznania i Wielkopolski.

Poznański ślad w całej historii

Jehuda Löw ben Becalel, MaHaRaL, pomnik w Pradze

Pomnik rabina Jehudy Löwa ben Becalela w Pradze

Rabin MaHaRaL urodził się w Poznaniu (choć równie często jako miejsce jego narodzin pojawia się Wormacja) w drugiej bądź trzeciej dekadzie XVI wieku. Najprawdopodobniej w okolicach 1520 roku, choć rozbieżność jest dość spora i równie dobrze mógłby to być rok 1512 lub 1526. Wątpliwości nie budzi natomiast data jego śmierci – 17 września 1609 roku. Nie był pierwszym członkiem swojej rodziny, który obejmował wysokie stanowiska. Jego wuj, Jakob ben Chajim, piastował w połowie XVI wieku stanowisko Reichsrabbinera – Rabina Świętego Cesarstwa Rzymskiego.

MaHaRaL natomiast po ukończeniu edukacji został najpierw rabinem w czeskim Mikolovie (niemiecka nazwa tej miejscowości to Nikolsburg), a w 1553 roku Rabinem Moraw. W połowie lat 80. XVI wieku powrócił do stolicy Wielkopolski, by objąć pozycję Rabina Poznania. Swoją posługę zakończył w 1588 roku, gdy znów wyjechał na południe i objął stanowisko Rabina Pragi. To tam miał zostać przyjęty na audiencji przez wspomnianego wcześniej Rudolfa II Habsburga i najprawdopodobniej w tamtym okresie miał stworzyć legendarnego Golema. Następnie znów przyjechał do Poznania (być może opuścił Pragę z powodu Golema), gdzie w 1592 roku objął funkcję nie tylko Rabina Poznania, ale i całej Wielkopolski. Znowu jednak nie zabawił w naszym mieście zbyt długo. W 1597 roku po raz drugi został Rabinem Pragi, którym był aż do swojej śmierci.

Rabin Becalel był jak na ortodoksyjnego rabina dość postępowy. Twierdził, że nauka Tory powinna być dostosowana do wieku dzieci, by nie zniechęcić ich zbyt trudnym materiałem. Choć rzecz jasna uważał, że miejsce Izraelitów jest w Palestynie, unikał angażowania się w spory polityczne. Jego zdaniem rabin powinien przede wszystkim edukować i działać dla dobra wspólnoty, zamiast tylko ją reprezentować. Z drugiej strony był jednak przeciwnikiem wprowadzania nauk ścisłych do edukacji żydowskiej, mimo że sam był matematykiem.

golem, poznań

Jedyny ślad glinianej istoty w Poznaniu

Golem daje korony zamiast złotówek

Można więc powiedzieć, że Czesi zarabiają na turystach, opowiadając im plagiat legendy z Polski o istocie stworzonej przez Poznaniaka. Ani Chełm, ani Poznań nie starają się zbytnio przypominać o tych historiach. Lubelskie miasto dopiero niedawno przypomniało sobie o Golemie. W stolicy Wielkopolski natomiast rabin Becalel nie jest w żaden sposób upamiętniony, choć był wielkim poznańskim myślicielem i pełnił ważne funkcje w regionie i zagranicą. Istnieje jedynie Pomnik Golema, stojący przy ulicy Marcinkowskiego. Jego autorem jest David Černý – czeski rzeźbiarz, znany najbardziej z kontrowersyjnej Entropy. Golem jednak zapisał się w świadomości jako praska legenda – to właśnie z niej czerpała Mary Shelley przy tworzeniu „Frankensteina”. Na podstawie tej historii powstawały również filmy, piosenki czy książki. W żadnym z utworów nie ma ani słowa o Chełmie lub Poznaniu.

 

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco z naszymi wpisami na blogu!

Awatar autora

O autorze

Joanna Dziedzic

Jako dziecko zagubiła się w fantasy jak Alicja w Krainie Czarów i niczym Obieżyświat postanowiła zwiedzić wszystkie fantastyczne krainy. Kolekcjonuje książki jak Flash mandaty za prędkość. Optymistyczna jak Kłapouchy, energiczna jak Garfield z nutą gramatyki Yody. Nienawidzi zimna jak Anakin piasku, a pająki kocha równie mocno co Ron Wesley. Żeby przeczytać i obejrzeć wszystko co jej się marzy, musiałaby żyć tak długo, jak Legolas. Z tego powodu od wielu lat bezskutecznie próbuje zostać elfem. foto: Makove Love