Festiwal Fantastyki 19-21.06.2026 Poznań
Zaloguj się
pl
Goście Program Kup bilet

Underrated bangers – Pluto

16 lutego 2026

Są serie, które zbierają zachwyty, a mimo to przechodzą bokiem – jakby wszyscy naraz mrugnęli. Pluto jest właśnie takim „underrated bangerem”. Osiem godzinnych odcinków z 2023 roku, które zamiast krzyczeć efektami, budują napięcie ciszą, spojrzeniem i muzyką fortepianu. Recenzenci mówią „majstersztyk”, a na MyAnimeList widziało je zaskakująco mało osób – mniej więcej tyle, ile przewija się przez Pyrkon w weekend. To thriller sci-fi o robotach, które czują, i ludziach, którzy nie potrafią już czuć: reinterpretacja klasycznego wątku Astro Boya, przepuszczona przez wrażliwość Urasawy. Zostaje pod skórą – bo w centrum ma empatię, a nie fajerwerki.

Tytuł, który umknął.

Materiały promocyjne animacji „Pluto”

Underrated bangers. To tytuł albumu, który ostatnio przez przypadek znalazłem. Bardzo spodobał mi się ten tytuł, przyznam. Na tyle, że mimowolnie zacząłem zastanawiać się, jakie niedocenione bangery znam i o których chciałbym opowiedzieć bardziej. Szybko doszedłem do wniosku, że jeśli chodzi o anime, to mam jeden tytuł, który idealnie pasuje do tego określenia.

Pluto. Anime z 2023 roku, będące adaptacją mangi z pierwszej dekady XXI wieku. Produkcja tak dobra, że już po pierwszym odcinku wystawiłem jej dziesiątkę i dorzuciłem do ulubionych na MyAnimeList. Majstersztyk, który mimo zachwytów recenzentów i nazwisk w napisach końcowych widziało i oceniło tylko sto tysięcy osób według wspomnianego już MAL. To nieco więcej niż nas, Pyrkonowiczów, przewija się przez teren targów przez cały weekend.

A teraz spójrzcie na ranking: średnia ocen 8.44, miejsce 181. Wyżej niż Chainsaw Man, Grand Blue, Hunter x Hunter czy Demon Slayer. Liczby nie kłamią. Pluto jest świetne, a jednocześnie niemal nikt o nim nie rozmawia.

Złożoność, która nie krzyczy

To nie jest serial, który rzuca się w oczy. Nie ma w nim efektownych pościgów ani barwnych potworów. Jego siła leży w tonacji. W tym, że zamiast krzyczeć, słucha.
Złożoność Pluto polega nie na fabularnych fajerwerkach, ale na emocjonalnej głębi. Tu każda rozmowa ma znaczenie, każda cisza waży więcej niż słowa. To narracja, która prosi o zaufanie i cierpliwość, i wynagradza obie rzeczy w sposób, jaki dziś rzadko się zdarza. W dwójnasób zresztą, bo gdy do akcji już dochodzi to jest na odpowiednio wysokim poziomie.

Fragment kadru z animacji „Pluto”

Nie sposób nie wspomnieć o historii, która pojawia się w drugiej połowie pierwszego odcinka. To emocjonalny wulkan, historia o potrzebie sensu, o samotności i o spotkaniu, które potrafi zmienić nie tylko losy bohaterów, ale i sposób, w jaki patrzymy na człowieczeństwo. W tle towarzyszy jej muzyka fortepianowa tak przejmująca, że cała scena zostaje w pamięci na długo po napisach końcowych.


Jeśli szukasz filmowego porównania, emocjonalnie bliżej jej do Nietykalnych (The Intouchables) niż do jakiegokolwiek tytułu z topki MAL-a. Nie przez podobieństwo fabuły, lecz przez to samo ciepło w miejscach, w których spodziewamy się chłodu.

Perfekcja w detalach

Za tą ciszą i elegancją stoi zespół ludzi, którzy wiedzą, jak opowiadać historie obrazem. Reżyser Toshio Kawaguchi prowadzi narrację z chirurgiczną precyzją. Producent Masao Maruyama, współtwórca Madhouse i MAPPA, postawił na ryzyko: osiem odcinków po godzinę każdy. Żadnych skrótów, żadnych streszczeń. Każdy rozdział to pełnoprawny film.

Za stronę wizualną odpowiada studio M2, którego Maruyama jest założycielem. I czuć tu jego rękę: spokojne tempo, bogate kadry, animacja, która nie próbuje udowadniać swojej technicznej wyższości, tylko służy emocjom. Shigeru Fujita, odpowiedzialny za design postaci, zachował w nich coś bardzo ludzkiego, mimo że wielu bohaterów to roboty. A ścieżka dźwiękowa autorstwa Yugo Kanno to czyste złoto — jazzowe akordy, melancholijne motywy fortepianu, przestrzeń, która pozwala oddychać.

Lata bólu i cierpliwości

To, że Pluto w ogóle powstało, graniczy z cudem. Masao Maruyama przyznawał w wywiadach, że nad projektem „cierpieli”, nie tylko z powodu czasu produkcji, ale też przez presję oczekiwań. Bo to nie miało być po prostu kolejne anime. To miało być coś, co „zachowa ducha oryginału”.

Twórcy wielokrotnie poprawiali projekty robotów, konsultując się z autorem mangi, Naokim Urasawą. Gdy ktoś próbował uczynić je zbyt realistycznymi, Urasawa miał powiedzieć: „Nie. One muszą wyglądać jak roboty Tezuki. Proste, symboliczne, nie z tego świata.” Takie szczegóły odróżniają Pluto od setek innych tytułów, ta konsekwencja w myśleniu o formie i treści.

Fragment kadru z animacji „Pluto”

Maruyama wspominał też, że dzięki Netflixowi mógł wreszcie zrobić anime bez telewizyjnych ograniczeń. Dłuższe, spokojniejsze, bardziej filmowe. „Wreszcie mogliśmy oddychać”, mówił.

Na koniec

Fragment kadru z animacji „Pluto”

To historia o robotach, które czują. O ludziach, którzy przestali czuć. O świecie, który próbuje przypomnieć sobie, co to znaczy być dobrym. I choć można ją czytać jako współczesny thriller science fiction, Pluto w gruncie rzeczy opowiada o empatii — tej najbardziej niedocenionej supermocy naszych czasów.

A na koniec ciekawostka.
Pluto to reinterpretacja jednego z klasycznych wątków Astro Boya. Ja nie oglądałem, więc rozpoznać nie mogłem, ale jeśli wśród Was jest ktoś pamiętający to anime to przyznać się. Rozpoznaliście? 


Źródła cytatów i informacji:
Wywiady z Masao Maruyamą dla Gigazine (2023), Asia Pacific Arts (2023) oraz NewsonJapan (2023); dane o twórcach i produkcji z Wikipedia EN/IT i MyAnimeList (stan na 2025 r.).

Awatar autora

O autorze

Michał Szczepański

Minion Chaosu, Faila i samounicestwienia. Przy okazji kawosz, kociarz i rpgowiec.