Festiwal Fantastyki 14.06.2024 Poznań
pl
GościeGuests Kup bilet

Nie oszukasz przeznaczenia? O przepowiedniach w fantastyce

Niektórzy z nas marzą o tym, aby poznać swoja przyszłość i dowiedzieć się, co nas czeka w najbliższej (lub tej nieco dalszej) przyszłości. Jedni liczą, że uda im się dojrzeć własny los w gwiazdach, inni doszukują się go w herbacianych fusach, a są i tacy, którzy wytężają wzrok, chcąc zobaczyć coś w szklanej kuli lub oparach kadzideł. A to raptem garstka najpopularniejszych sposobów na to, by rozwiać mgłę niewiedzy, zajrzeć za zasłonę czasu i przygotować się na nadchodzące wydarzenia. Niewielu jednak zastanawia się nad tym, czy tak właściwie… warto.

Tak, jak nie da się odzobaczyć tego, co już raz zostało zobaczone i – jak śpiewał Perfect – „nie można mocą żadną wykrzyczanych cofnąć słów”, tak nie da się uciec od raz usłyszanej przepowiedni. To założenie potwierdzają nam liczne filmy, seriale, książki, komiksy i – jakżeby inaczej – również gry. Nie oszukasz przeznaczenia, a poznanie go często determinuje życie bohaterów i podejmowane przez nich decyzje. Mało tego, często – choćbyś stanął na głowie, zaklaskał uszami i powiedział wspak „Konstantynopolitańczykowianeczka” – i tak dopełni się to, co los przyszykował dla ciebie, twoich bliskich oraz kota sąsiadów. Z przeznaczeniem trzeba więc ostrożnie.

A dotyczyć one mogą wszystkiego, niejednokrotnie przewijając się w powieściach fantastycznych. Spektrum jest szerokie i zaczyna się od nadejścia Wybrańca™ lub Wybrańców™, przez nieuchronny koniec świata (wywołany czyimiś działaniami, posiadaniem niesamowitej mocy lub jeszcze czymś innym) aż po wieszczenie czyjejś śmierci, sposobu zgonu albo nawet upadku całych królestw oraz dotychczas panującego porządku świata.

Tylko jeden może przeżyć?

Nie da się ukryć, że motyw przepowiedni jest niezwykle istotny w serii książek, jakie wyszły spod pióra J. K. Rowling i swego czasu podbiły serca (nie tylko) najmłodszych czytelników, udowadniając całemu światu, który sądził, że „sztuka czytania zanikła” jak bardzo się mijał z prawdą. Mowa tu oczywiście o Pierwszej Przepowiedni Sybilli Trelawney – proroctwu wypowiedzianemu pewnej zimowej nocy, jakie zapewniło lekko nawiedzonej kobiecie posadę nauczycielki wróżbiarstwa w Hogwarcie. Wieszczyła ona, że Czarny Pan sam wybierze i naznaczy chłopca mającego moc mogącą go pokonać, a w ostatecznym starciu jeden z nich będzie musiał zginąć.

Oto nadchodzi ten, który ma moc pokonania Czarnego Pana…
Zrodzony z tych, którzy trzykrotnie mu się oparli, a narodzi się, gdy siódmy miesiąc dobiegnie końca…
A choć Czarny Pan naznaczy go jako równego sobie, będzie miał moc, jakiej Czarny Pan nie zna…
I jeden z nich musi zginąć z ręki drugiego, bo żaden nie może żyć, gdy drugi przeżyje…

– treść Pierwszej Przepowiedni Sybilli Trelawney

Wszyscy fani cyklu o przygodach Pottera zapewne doskonale pamiętają, że owym chłopcem mógł być zarówno Harry, jaki Neville Longbottom. Ostatecznie zaś to Voldemort dokonał wyboru, pojawiając się w Dolinie Godryka, by zabić urodzone z końcem lipca dziecko. Traf chciał, że nie przewidział jednej, niezwykle istotnej rzeczy – iż, próbując zapobiec zrealizowaniu się przepowiedni (której znał tylko ogólną treść)… sprawi, że ta zacznie się wypełniać. Nie jest to jednak jedyna wróżba w tej serii książek, tak się bowiem składa, że ekscentryczna nauczycielka w trzecim tomie cyklu wpadła w trans i wygłosiła słowa, które zwiastowały, że sługa powróci do Czarnego Pana i pomoże mu odzyskać utraconą moc.

TO SIĘ STANIE DZISIAJ. CZARNY PAN SPOCZYWA SAMOTNY, BEZ PRZYJACIÓŁ, PORZUCONY PRZEZ SWOICH WYZNAWCÓW. JEGO SŁUGA BYŁ UWIĘZIONY PRZEZ DWANAŚCIE LAT. DZISIAJ, PRZED PÓŁNOCĄ, SŁUGA ROZERWIE ŁAŃCUCHY I WYRUSZY W DROGĘ, BY POŁĄCZYĆ SIĘ ZE SWOIM PANEM. CZARNY PAN POWSTANIE Z JEGO POMOCĄ, JESZCZE BARDZIEJ POTĘŻNY I STRASZNY NIŻ PRZEDTEM. DZIŚ… PRZED PÓŁNOCĄ… SŁUGA… WYRUSZY… BY POŁĄCZYĆ SIĘ… ZE SWOIM… PANEM..

– treść Drugiej Przepowiedni Sybilli Trelawney

I nadejdzie koniec?

Także Andrzej Sapkowski w swojej serii książek sięgnął po motyw przeznaczenia oraz przepowiedni, wiążąc losy Geralta i Ciri za pomocą fatum oraz… Prawa Niespodzianki. Na nic zdały się próby wiedźmina, by zignorować zapisanym im los; na nic zdały się również zapewnienia, że tak naprawdę nasz bohater zdanie wieszczek ma w miejscu, w którym plecy tracą swą szlachetną nazwę i uważa, że każdy jest kowalem własnego losu. Nieważne jednak, co postanowi – przeznaczenie pcha naszych bohaterów ku sobie, splatając i determinując ich losy niemożliwą do zerwania nicią, której nie udaje im się zignorować. W końcu… „miecz przeznaczenia ma dwa ostrza”, prawda?

Zaprawdę powiadam wam, oto nadchodzi wiek miecza i topora, wiek wilczej zamieci. Nadchodzi Czas Białego Zimna i Białego Światła, Czas Szaleństwa i Czas Pogardy, Tedd Deireádh, Czas Końca. Świat umrze wśród mrozu, a odrodzi się wraz z nowym słońcem. Odrodzi się ze Starszej Krwi, z Hen Ichaer, z zasianego ziarna. Ziarna, które nie wykiełkuje, lecz wybuchnie płomieniem. Ess’tuath esse! Tak będzie! Wypatrujcie znaków! Jakie to będą znaki, rzeknę wam – wprzód spłynie ziemia krwią Aen Seidhe, Krwią Elfów… Aen Ithlinnespeath.

przepowiednia Ithlinne Aegli aep Aevenien, Krew Elfów

Zgodnie z proroctwem wygłoszonym przez legendarną, elfią uzdrowicielkę, astrolożkę oraz wróżbitkę, miał nastać dzień, kiedy nadejdzie „Czas Białego Zimna i Białego Światła, Czas Szaleństwa i Czas Pogardy”, podczas którego ziemię ma skuć lód, co bezpośrednio doprowadzi do śmierci większości ludzi, elfów, krasnoludów i wszelkich innych stworzeń. Życie miało odrodzić się ze Starszej Krwi, która – o ironio – płynęła w żyłach Ciri i przysporzyła dziewczynie wielu kłopotów, niemal każdy chciał ją bowiem wykorzystać do własnych celów, podporządkowując sobie jej moc. Motyw ten wybrzmiewa niezwykle wyraźnie zarówno w książkach, jak i serialu czy grach.

Raz, dwa, trzy… Wybrańcem™ będziesz ty?

Z przepowiedniami jest również tak, że nie zawsze zostają one przedstawione odbiorcy wprost, czasem bowiem ich treści trzeba się domyślać na podstawie wypowiedzi innych postaci oraz ich podejścia do głównego bohatera. Z taką sytuacją możemy spotkać się, chociażby w serii Matrix, w której Neo postrzegany jest przez Morfeusza oraz pozostałych członków załogi Nabuchodonozora jako wybraniec, mający uwolnić ludzkość spod jarzma maszyn. Nie brakuje również postaci Wyroczni, choć tym razem jest ona przedstawiona jako program komputerowy, odbierany przez osoby uwolnione jako pomagający im w walce z systemem. Jednak już pierwsze spotkanie protagonisty z wieszczką jasno pokazuje, że droga do stania się Wybrańcem™ w dużej mierze opierać się będzie na… wierze we własne możliwości.

Motyw wybrańca – trudno zaprzeczyć – zwykle wiąże się z tym, że w danym uniwersum istnieje przepowiednia, która ma zwiastować jego nadejście, zmiany na lepsze dla wszystkich uciskanych oraz pokonanie zła, które włada światem. Z takim przedstawieniem sprawy możemy się spotkać, chociażby w serii przygód Harry’ego Pottera oraz – wspomnianym akapit wyżej – Matrixie. W pierwszym przypadku przeznaczeniem naszego bohatera jest walka z jednym z najpotężniejszych czarnoksiężników w dziejach magii, w drugim zaś uwolnienie ludzi spod dominacji maszyn. Naturalnie, w żadnym z tych wypadków wróżba jasno nie wskazuje, czy uda się to protagoniście osiągnąć, jako odbiorcy możemy być jednak pewni, że obaj dołożą wszelkich starań, by podołać odpowiedzialności, która spoczywa na ich barkach.

Wizja końca świata

Autorzy i twórcy fantastycznych światów nie sięgają jednak wyłącznie po przepowiednie lepszych czasów, obalenia tyranów oraz przywrócenia ładu i porządku na świecie. Nie raz spotykamy się bowiem w literaturze (i nie tylko) z przepowiednią, która zwiastuje nieuchronnie nadchodzący Koniec Znanego Nam Świata™. Oczywiście, nie może się to odbyć po cichu – w tym wypadku potrzebny jest bowiem odpowiedni rozmach w postaci strasznego kataklizmu, jaki zmiecie z powierzchni ziemi wszelkie życie, bitwy między siłami dobra i zła, by ostatecznie rozstrzygnąć to, która z nich wygra albo czegoś równie spektakularnego, co sprawi, że ze znanej rzeczywistości nie zostanie już nawet kamień na kamieniu.

Za przykład takiej wróżby śmiało mogą posłużyć – już przytoczone przeze mnie – słowa wieszczki Ithlinne Aegli aep Aevenien, zwiastujące nadejście Białego Zimna, które skuje ziemię lodem i bezpośrednio przyczyni się do śmierci wielu istot. Także w uniwersum wykreowanym przez J. R. R. Tolkiena pojawia się – pośród wielu innych proroctw – także to dotyczące końca wszystkiego. W Drugim Proroctwie Mandosa mowa jest bowiem o tym, że Morgoth ucieknie z Pustki, zniszczy Słońce oraz Księżyc, a na równinach Valinoru rozegra się ostateczna Bitwa nad Bitwami, w której Czarny Władca zostanie zgładzony. Obie z tych przepowiedni nie są jednak tak do końca pesymistyczne – Ithlinne przewiduje odrodzenie się świata, zaś Proroctwo Mandosa mówi o tym, że umarli powrócą do życia (choć nie precyzuje, czy spotka to także ludzi i krasnoludy).

Miej się na baczności?

Wiedźmy, wróżki, wieszczki… przepowiednie i proroctwa – wszystko to znajdziemy na kartach fantastycznych powieści. Niekiedy pozwalają nam zajrzeć za zasłonę czasu i rzucić okiem na przyszłość, poznać motywacje bohaterów i odkryć się co pcha ich do działania lub dowiedzieć się jakie siły kierują ich życiem. W poznaniu tych tajemnic pomaga zapadnięcie w trans, zajrzenie do szklanej kuli, rozłożenie kart, zinterpretowanie układu herbacianych fusów i wiele innych – czasem mniej nieszkodliwych – metod. Są takie, które niosą nadzieje na lepsze jutro, a są i takie, które ostrzegają przed nadchodzącymi wydarzeniami.

Wszystko, co zostało tu wymienione to jedynie kropla w morzu przepowiedni; raptem wierzchołek góry lodowej, pozwalający uświadomić sobie to, jak ważnym elementem w tworzeniu światów może być przeznaczenie. Motyw ten pojawiał się w końcu nie tylko we Władcy Pierścieni, przygodach Harry’ego Pottera, Matrixie, Wiedźminie, ale także w kultowej Grze o tron, Złotym kompasie, Opowieściach z Narni… i zapewne w wielu innych tytułach. Koniecznie dajcie nam znać, która z popkulturowych przepowiedni jest waszą ulubioną!

Awatar autora

O autorze

Martyna Halbiniak

Twierdzi, że nie śpi, bo sen jest świetnym substytutem kawy dla ludzi, którzy mają nadmiar wolnego czasu. Jest też zdania, że czekolada nie pyta - ona po prostu rozumie. Wieczna studentka z wrodzoną niechęcią do dorosłości, bo lubi się ze swoim wewnętrznym nerdem... tfu, dzieckiem. Z zapałem godnym lepszej sprawy przetwarza kawę na literki. Lubi rodzynki w serniczku i cynamon w jabłeczniku.