Niezwykłe oblicza Kuby Rozpruwacza
26 stycznia 2026
Nie będzie to kolejna opowieść o historii nieuchwytnego zabójcy, nie będzie drastycznych szczegółów ani teorii o tym, kim naprawdę był Jack the Ripper. W końcu ile można? Zamiast tego przyjrzymy się dziełom kultury, które zgrabnie zaadaptowały jego legendę i tragedię zamordowanych kobiet na swój niepowtarzalny sposób. Przedstawię Wam dziś nie to, kim był, lecz kim się stał ten wiktoriański morderca poprzez kilka wyjątkowo ciekawych przykładów z popkultury. Jak wspomniałam, nie będzie krwi… ale uwaga na spoilery!
Nożownik z Whitechapel
Jeśli ktoś mi powie, że nigdy nie słyszał pseudonimu „Kuba Rozpruwacz”, to nie uwierzę. Postać Nożownika przewinęła się w niezliczonych produkcjach, a nawiązań i easter eggów było tak dużo, że właściwie powoli zaczynamy zapominać, że to był żywy człowiek. Mimo wszystko wypada go przedstawić, zanim zacznę omawiać jego popkulturowo zniekształcone wizerunki.
Janko Rozpruwacz – jak go nazwał londyński korespondent ówczesnej polskiej prasy – jest najpewniej najbardziej znanym seryjnym mordercą na świecie, który zabił oficjalnie pięć prostytutek w Whitechapel, biednej dzielnicy Londynu. To tzw. „kanoniczna piątka”, a inne morderstwa, które działy się w międzyczasie nie mogą z całą pewnością zostać z tym powiązane. Już w 1888 roku czytelnicy Kurjera Codziennego z zapartym tchem śledzili doniesienia z dochodzenia, jakie miało miejsce w tym czasie na wyspach. Możecie się sami o tym przekonać, czytając zarchiwizowane wydania z października i listopada 1888 roku. (Tylko uwaga! W tym samym czasie wydawano w Kurjerze Codziennym Lalkę Bolesława Prusa. Każdy straumatyzowany maturzysta zagląda tam na własną odpowiedzialność!)
Przez tak duże zainteresowanie całego świata na przełomie dekad, można się nawet pokusić o nazwanie Jacka „ikonicznym”, choć moralnie gryzie mnie nazywanie tak mordercy. Nie będę jednak zaprzeczać, że historia wokół niego obrosła w pewnego rodzaju mit, a sama postać szalonego mężczyzny w kapeluszu, pelerynie i z nożem stała się archetypem zła wcielonego. Zła, które jednak realnie i namacalnie terroryzowało Londyn przez trzy lata i które po ponad stu latach nadal sieje postrach w ludzkich umysłach.
Kuba w kosmosie?!
Ten przykład doskonale pokazuje, że Rozpruwacza możemy spodziewać się dosłownie wszędzie. Bo kto po przeczytaniu wstępu pomyślałby o oryginalnej serii Star Treka? W odcinku Wolf in the Fold (1967) pojawia się tajemnicza istota Redjac, która żywi się strachem. Jest to niematerialny i nieśmiertelny byt, który pozbawiony własnego ciała przejmuje kontrolę nad ludźmi, a nawet maszynami, by popełniać morderstwa i karmić się przerażeniem. Od tysiącleci Redjac podróżuje z planety na planetę, zostawiając po sobie legendy o masowych zabójstwach i panice. Brzmi znajomo? Zgadza się, zawitał także na Ziemię, dokonując zbrodni w różnych epokach i miejscach, między innymi w XIX-wiecznym Londynie, jako Kuba Rozpruwacz. W uniwersum Star Treka Jack nigdy nie był człowiekiem, tylko kosmicznym pasożytem, którego umiejętności oraz sposób egzystencji tłumaczą nieuchwytność i nagłe zniknięcie po trzech latach.
Scenariusz odcinka napisał Robert Bloch, ten sam, którego powieść Psycho z 1959 roku stała się podstawą Psychozy (1960) Alfreda Hitchcocka, co wiele wyjaśnia… Pomysł Redjaca oparł na własnym opowiadaniu Yours Truly, Jack the Ripper z 1943 roku, w którym zbrodniarz również okazuje się nieśmiertelną istotą żerującą na ludzkim strachu. Bloch konsekwentnie wracał do tego motywu – przez cztery dekady rozwijał go w różnych formach. Spod jego pióra wyszły dwa kolejne opowiadania, omawiany tutaj scenariusz do oryginalnej serii Star Trek i wreszcie w 1984 roku pełnoprawna powieść The Night of the Ripper.
Sama postać Redjaca również spodobała się twórcom Star Treka, bo powraca później w kilku spin-offach – m.in. w komiksach IDW oraz w grze Star Trek Online, gdzie przyjmuje formę „cyfrowego demona” w sieci komputerowej.
Kuba poprzez multiwersum
Oglądaliście serial Loki na platformie Disney+? W drugim sezonie pojawia się tam postać Łowcy X-05, który w jednej z linii czasowych jest znany jako Brad Wolfe, czyli aktor grający filmowego potwora o imieniu Zaniac. W samym serialu nie znajdziemy bezpośrednich nawiązań do Kuby Rozpruwacza, ale Brad ma z nim coś wspólnego i nie chodzi tylko o to, że obaj są czarnymi charakterami. Fani komiksów Marvela mogą pamiętać, że Zaniac to nie byle kto, lecz jeden z dawnych wrogów Thora. Co więcej, jest to w istocie sam Jack the Ripper. Podobnie jak w Star Treku, na Ziemi-616 legenda Kuby narodziła się po opętaniu człowieka, konkretnie Toma Malverne’a przez zły byt pochodzący z Dark Dimension.
Ów byt kontynuował życie poprzez opętywanie kolejnych osób na przestrzeni lat i zmuszał ich do mordowania niewinnych kobiet. W końcu padło na Brada, który postradał zmysły i wcielił się w swoją filmową rolę potwora. Osobiście nie pogardziłabym w serialu plot twistem o pasożycie i Kubie Rozpruwaczu, ale scenarzyści niestety mieli inne plany. Choć kto wie, co nam przyniesie przyszłość, bo historia X-05 nie została jednoznacznie rozwiązana. Może doczekamy się trzeciego sezonu? Warto również nadmienić, że Jack pojawia się w innych wersjach Marvelowej Ziemi, ale jest to marginalne i dużo mniej ciekawe, więc nie ma sensu wszystkiego przytaczać.
Kuba i Zakon Templariuszy
Seria Assassin’s Creed opowiedziała już tyle historii znanych postaci w swój własny, niepowtarzalny sposób, że nikogo nie zdziwiło, gdy Ubisoft sięgnął po temat morderstw kobiet z końca XIX wieku. Ba! Dostaliśmy całe rozszerzenie do Assassin’s Creed: Syndicate o wdzięcznym tytule Jack the Ripper.
W DLC wcielamy się w Evie Frye, która po latach wraca do Londynu, by odnaleźć swojego zaginionego brata bliźniaka, Jacoba. W tym samym czasie w dzielnicy Whitechapel grasuje dobrze nam znany morderca i to jego tajemnice przyjdzie nam rozwikłać. Już możecie się domyślać, co jest na rzeczy, jak zwykle większe wydarzenia historyczne splatają się z działalnością Bractwa Asasynów. Okazuje się bowiem, że Jack był członkiem brytyjskiego Bractwa, co więcej został wyszkolony przez samego Jacoba Frye’a.
Z czasem jednak rozczarował się przywództwem i poglądami swojego mentora, postanowił więc przejąć kontrolę nad londyńską organizacją i wprowadzić swoje kredo. W 1888 roku o jego czynach usłyszała cała Anglia, a nawet świat. Seria brutalnych morderstw w Whitechapel trafiła do setek gazet, lecz w grze odkrywamy, że ofiary nie były przypadkowe – to adeptki Asasynów, przebrane za prostytutki, które próbowały powstrzymać jego obłęd. Połączenie tych zbrodni z przejęciem przez Jacka londyńskiego półświatka zagroziło reputacji i przetrwaniu Bractwa. Jego rządy terroru zakończyły się dopiero wtedy, gdy Evie Frye zdołała go wytropić i ostatecznie zlikwidować.
Kuba, ale japończycy wszystko zmienią w małe dziewczynki
Niektórzy wzdrygają się na samą myśl o japońskich interpretacjach, inni je uwielbiają. Trudno powiedzieć, do której grupy zaliczyć dalekowschodniego Jacka. Jedno jest pewne; to wyjątkowo kreatywne i odważne podejście do tematu. W przeciwieństwie do większości wersji Jack w uniwersum Fate nie jest dorosłym mężczyzną w kapeluszu, lecz małą dziewczynką. A właściwie nie jedną osobą, tylko manifestacją wszystkich nienarodzonych dzieci z londyńskich zaułków epoki Rozpruwacza: dusz, które nigdy nie przyszły na świat z powodu biedy, przemocy i prostytucji.
Morderstwa tej wersji Kuby są motywowane wiarą, że w ten sposób zdoła powrócić do łona matki. Historycznie Whitechapel było miejscem, do którego nikt, jeśli nie musiał, nie zaglądał. Ludzie żyli tam w skrajnym ubóstwie, często bez dachu nad głową, w cieniu przemocy i chorób. Jack z Fate jest więc symbolem cierpienia dzieci będących ofiarami Londynu XIX wieku – bardziej niż mordercą, jest ofiarą świata, który sam stworzył swoje demony.
True crime czy science fiction?
Omówione przykłady doskonale pokazują, jak popkultura potrafi bawić się przekazem i interpretować historię na swój sposób. Zresztą robi to zawsze, gdy pojawia się jakaś niewiadoma! Moje ulubione porównanie w tym kontekście to Sfinks, który stracił nos. Różne dzieła prześcigają się w tłumaczeniu, jak do tego doszło, dokładnie tak samo, jak twórcy starają się przejąć historię Kuby Rozpruwacza i nadać jej sens większy niż „zwykłe” true crime. Podobny los spotkało wiele postaci i wydarzeń, których nie udało się w pełni poznać – dopóki istnieje wyobraźnia i siła opowieści, ten piękny proceder reinterpretacji będzie trwać. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że nikt nie zna prawdy… więc prawda może być wszystkim!
Źródła: