Festiwal Fantastyki 14.06.2024 Poznań
pl

Bitewniakowy Poradnik Nowokolegi, Część Druga: Klejem i Skalpelem

Istnieją trzy główne grupy graczy bitewniaków, prezentujące różne aspekty tego hobby: malarze, modelarze i gracze. Dla pierwszych montaż figurek to zło konieczne, ale uwielbiają malarskie improwizacje, drugim na myśl o malowaniu na czoła wstępuje pot, ale mogliby spędzić cały dzień modyfikując modele, przycinając, docinając i rzeźbiąc w rozmaitych masach modelarskich. Dla jeszcze innych przygotowywanie armii stanowi żmudny obowiązek oddalający w czasie dobrą zabawę przy grze. Jednak bez dobrego przygotowania i zaplecza nawet najbardziej oddani modelarze zaczną się czuć jak ostatnia z wymienionych grup.

Jeśli zapoznałeś się z poprzednią częścią naszego poradnika, wiesz już jakie decyzje podejmować w fazie planowania. Teraz czas przekuć zakupy w czyn i stworzyć grunt pod wygodne i estetyczne malowanie, dzięki sprytnemu podejściu do składania figurek. Gwarantujemy, że po kilku minutach spędzonych na lekturze tego poradnika z łatwością zamienisz wypraski w dumnie prezentujący się szary zastęp. Zacznijmy więc od podstaw(ek)!

Z ramki na podstawkę

Wiele modeli prezentuje się świetnie, nawet jeśli zostały dopiero co złożone! Źródło: https://www.beastsofwar.com/project/1243061/

Istnieją dwie zasadnicze trudności związane z wycinaniem modeli z wyprasek – jedną są pozostałości po połączeniach wycinanej części z ramką, drugą wrażliwość niektórych fragmentów na wyginanie.
To ostatnie wynika zazwyczaj z nieostrożnego użycia cążek. Cążki modelarskie powinny być odpowiednio cienkie, żeby uniknąć rozpychania ciętego plastiku i zniekształcenia części, którą chcieliśmy wydobyć. Jak temu zapobiec? Wykorzystując skalpel modelarski do wycinania najbardziej wrażliwych fragmentów modelu. Skalpela nie powinniśmy jednak nadużywać! Jeśli próbując usunąć ślad po formie wypraski przesadzimy ze skrobaniem, pozostawimy w modelu niezbyt estetyczną dziurę lub szramy po ostrzu.

Zawsze staraj się wstępnie usunąć większość niechcianego plastiku skalpelem, ale wykończenie powierzchni wykonać już pilniczkiem. Najprostszą zaś formą pilniczka będzie ten zrobiony w domu, z odpowiednio dobraną przez nas gradacją i szerokością. Aby stworzyć zestaw własnych pilników, wystarczy kupić kilka arkuszy papieru ściernego i patyczki laryngologiczne lub do lodów. Następnie należy nadać drewnianemu rdzeniowi odpowiedni kształt, nakleić papier ścierny i voila! Nigdy więcej denerwowania się na niewygodny pilnik! Witajcie gładkie i proste szlify!

Zapozuj mi tutaj!

Jasne prążki i linie oznaczają miejsca, gdzie doszło do rozciągnięcia plastiku i są czymś naturalnym tam, gdzie wykonano cięcia. Jeśli jednak pojawiają się gdzieś indziej, mogą zwiastować strukturalne osłabienie modelu. Spróbuj delikatnie nagrzać to miejsce suszarką, a pamięć kształtu powinna samoistnie „wyleczyć” deformację.

Zanim chwycisz za klej aby uwiecznić spoinę pomiędzy ramionami a torsem twojej pierwszej figurki, wybierz się do sklepu papierniczego i spraw sobie opakowanie masy mocującej do plakatów. Ten niepozorny biały bądź błękitny „glut” posiada szereg świetnych właściwości, z których najważniejszą jest to, że potrafi tymczasowo połączyć ze sobą dwie powierzchnie bez pozostawiania zabrudzeń i można równie łatwo się go pozbyć co nałożyć, a co najlepsze – przylega również do plastiku i żywicy.
Nakładając niewielkie ilości masy mocującej (zwanej również Blu-tackiem od marki jego wynalazców), połącz ze sobą części modelu i dopiero teraz przypatrz mu się uważnie. Dzięki takiemu zabiegowi nie tylko będziesz w stanie odnaleźć najbardziej dynamiczną i heroiczną pozę dla swojego plastikowego bohatera, ale również unikniesz kolizji dwóch części (jak to mogło się wydarzyć w zestawie MARK III Space Marines, gdzie miecze łańcuchowe w niektórych pozach mogły kolidować z naramiennikami). Blutack świetnie nadaje się również do maskowania fragmentów modelu, których nie chcemy zapodkładować „z puszki”, na przykład gdy zamierzamy malować model w kilku częściach, a nie sklejony w całości.

Obyście byli jedno!

(N≡C-C(=CH2)-COOR) – wystarczy kropla!

Prawdziwego wojownika mety nie powstrzyma to, że model jest dopiero w pre-orderze! Kartonowe proxy będzie równie dobre.

Podczas klejenia zwykłych, plastikowych modeli najczęściej używać będziesz dwóch rodzajów kleju.
Pierwszym z nich jest klej cyjanoakrylowy, znany głównie jako ‘kropelka’ lub ‘superglue’. Z uwagi na to, że ten typ kleju polimeryzuje przy kontakcie z podłożem, to szczelina łącząca ze sobą dwa elementy musi być na tyle ciasna, żeby powstałe wiązanie połączyło ze sobą obie klejone części, ale jednocześnie dość szeroka, by mogła powstać przestrzeń na spoinę. Zazwyczaj będą to tylko niewielkie ułamki milimetra, ale przy kilku zbiegających się połączeniach można zaobserwować niewielkie rozejście się „szwów”. Jeśli jednak koniecznie musisz skleić ze sobą elementy o niewielkiej powierzchni styku, to dobrze jest przemyśleć użycie żywicy światłoutwardzalnej.
Klej cyjanoakrylowy ma jednak kilka poważnych wad: jedną z nich jest bardzo krótki czas na dopasowanie do siebie klejonych elementów, drugą niska kontrola nad rozpływaniem się kleju po łączonych powierzchniach. Te niedogodności znacznie ogranicza używanie cyjanoakryli w żelach. Kolejnym problemem może być tworzenie się szronu czy też białego osadu, szczególnie widocznego na przezroczystych elementach, w okolicy spojenia. W ostatecznym rozrachunku, pomimo że najczęściej jest pierwszym wyborem początkujących modelarzy, superglue używa się głównie do modeli z żywicy, których nie można skleić cementem modelarskim.

Dobra, to powiedz mi teraz którym klejem skleisz cienki plastik?

Nikt nie spodziewa się pyrkonowych skitarii! Jeśli lubisz cosplay, zakumpluj się z jakimś fanem bitewniaków. Lata pracy przy modelach sprawiają, że tacy ludzie zazwyczaj potrafią tworzyć piękne detale, które z pewnością podniosą ocenę, jaką jury wyda na temat twojego kostiumu.

Przejdźmy teraz właśnie do wspomnianego cementu – inaczej zwanego również klejem do plastiku. Mechanizm jego działania jest zgoła inny – za pomocą zżelowanych rozpuszczalników roztapia i „spawa” on ze sobą łączone elementy. Nie będzie więc działał na żaden z rodzajów żywicy. Jego największą zaletą, a jednocześnie wadą, jest nieodwołalność i ostateczność takiego połączenia. Raz sklejone ze sobą elementy można modyfikować co prawda przez kilka-kilkanaście minut, a potem przez kilka godzin można podjąć jeszcze próby delikatnego rozczepienia, ryzykując powstanie drobnych ubytków. Po tym czasie pewne jest rozłamanie absolutnie każdej części modelu, oprócz tej która została uprzednio potraktowana klejem do plastików. Pozostając w temacie ratowania nieudanych połączeń, należy zauważyć, że chociaż mariaż plastiku sklejonego cementem może zakończyć tylko śmierć, to spoina powstała z użyciem superglue jest nieco bardziej w tej kwestii liberalna.

Warto tu przytoczyć dwie interesujące właściwości cyjanoakrylu: posiada on niską odporność na skręcanie, a wyższą na rozciąganie, a także kiepsko radzi sobie w niskich temperaturach. Aby rozłożyć model do jego stanu wyjściowego, należy umieścić go na kilka dni w zamrażarce, a następnie ostrożnie wykręcać jego elementy. Jeśli spojenie pozostaje niewzruszone, należy przedłużyć ekspozycję na zimno lub sprawić mu kilkudniową kąpiel w jednym z delikatnych rozpuszczalników, które zmiękczą cyjanoakryl, chociaż usuną również z niego jakąkolwiek farbę.

Przyciągasz mnie ( ◕‿◕✿)

Jak widać na powyższym obrazku: sceneria pola walki również może być dziełem sztuki!

Ostatnią kwestią pozostaje magnesowanie – niesamowity zabieg, który pozwala zaoszczędzić gargantuiczne kwoty. Polega ona na wprawieniu pary magnesów w model oraz w wymienialne elementy jak np. uzbrojenie. W ten sposób chcąc mieć kilka wariantów broni, nie musisz kupować wielokrotnie tego samego modelu! W większości sytuacji wystarczą cylindryczne magnesy neodymowe o wymiarach 1x1mm, ale ze względu na swoją komicznie niską cenę (od 10 groszy do złotówki) warto zaopatrzyć się w kilka różnych rozmiarów. Drugim krokiem jest zdobycie małej wiertarki ręcznej. W wykonane za jej pomocą dziury należy wkleić (cyjanoakrylem!) magnesy, pamiętając o zachowaniu odwrotnej polaryzacji – raz przyklejone magnesy, które zaczynają się odpychać, są przerażającym widokiem dla każdego modelarza. Umieszczone w dopasowanym otworze i sklejone magnesy są w zasadzie niemożliwe do usunięcia. Internet pełen jest nagrań, które przedstawiają najlepszy sposób na magnesowanie tych mniej oczywistych połączeń.

Nie łam się – łam zasady!

Oczywiście wszystkie powyższe porady można całkowicie zignorować i poddać się wirowi twórczej zabawy i odkrywania. Dotyczą one głównie perfekcjonistów, dla których drobne błędy stanowią poważny problem. Pamiętaj więc, że połamana włócznia to nie twój błąd w sztuce – to ślady niedawnej walki!!

Do zobaczenia w pyrkonowym Games Roomie!

Awatar autora

O autorze

Szymon Nowaczyk

Z wykształcenia technik weterynarii, z braku laku – student informatyki. Torturuje swoich bliskich godzinnymi wykładami o obskurnych szczegółach lore Warhammera 40 000. Od jego ogłuszającej paplaniny i basowego śmiechu trzęsą się posadzki. Na konwentach spotkacie go niemal wyłącznie przy stołach z grami planszowymi i bitewnymi.