Przeskocz do treści
Instagram Twitter Facebook Search Arrow right YouTube Sign In Sign Out Register User Print Arrow left Logo Date Slogan PL Slogan EN Discord
Strona główna » Blog » Kinematografia » Filmowy koniec świata

Filmowy koniec świata

Kiedy w głowie pojawia się myśl o Islandii, dotyczy ona głównie czarnego piasku, niesamowicie mocnego wiatru i pięknych wodospadów. Turyści zjeżdżają dziesiątkami, żeby obejrzeć wrak samolotu, który rozbił się gdzieś na południowym brzegu wyspy, chętnie wybierają się na spacer po lodowych jaskiniach i zastanawiają się, dlaczego ulubiony przysmak Islandczyków musi tak dramatycznie prezentować się na sklepowych półkach. 

Niewielu z nich świadoma jest tego, jak wiele z ich ulubionych filmów i seriali, było kręconych właśnie tutaj. Skąd to wiem? Przecież tutaj mieszkam.

Kraina lodu i ognia

Klimat Islandii bez wątpienia świetnie odpowiada książkom George’a R.R. Martina, bo na tej niewielkiej wyspie można znaleźć odpowiednik dla większości krain Westeros. Z tego faktu skorzystali przecież twórcy serialowej Gry o Tron, powołując do życia krainy zza Muru na tle Svínafellsjökul – języku największego islandzkiego lodowca Vatnajokull. Produkcja musiała wyglądać obiecująco, bo islandzkie władze pozwoliły ekipie filmowej wejść na teren parku narodowego!

kadr z serialu Gra o Tron
archiwum własne – Vatnajokull w zimowej odsłonie

Stworzenie człowieka

Ridley Scott zdecydowanie wiedział, co robi, kiedy na plan filmowy Prometeusza wybrał odległe zakątki Islandii. Wybór wodospadu Dettifoss wydaje się być oczywisty – w końcu kto nie chciałby wykorzystać najpotężniejszego wodospadu w Europie w swoim filmie? Nie jest to jednak lokacja, która przyprawia o ciarki – duża część filmu kręcona była bowiem w sąsiedztwie czegoś zdecydowanie straszniejszego – aktywnego wulkanu Hekla. Według reżysera jego okolica jest surowa i jurajska, więc świetnie pasuje do obcej planety, ale… Hekla to tykająca bomba. Od prawie 60 lat co dekadę dochodzi do erupcji – albo raczej dochodziło, bo od 23 lat wulkan pozostaje cichy. Islandczycy nie ukrywają jednak tego, że im dłużej Hekla śpi, tym poważniejsze będą konsekwencje wybuchu – a posiadanie takiej informacji podczas kręcenia filmu zdecydowanie dodaje dreszczyku emocji do całej produkcji!

kadr z produkcji filmu Prometeusz

Leże superbohaterów

Jeśli zastanawiacie się, czy warto kiedyś odwiedzić Islandię i zobaczyć scenerie z filmów na własne oczy, to myślę, że zagłębienie się w uniwersum filmowe Marvela może wam pomóc w podjęciu prawidłowej decyzji. Po tej czarnej ziemi stąpał nie tylko Thor i Loki, ale także Kapitan Ameryka! Więc skoro filmowy potencjał Islandii wykorzystują nawet produkcje o superbohaterach, może warto tutaj czasem zajrzeć? Zwłaszcza, że zarówno Thor: Mroczny Świat jak i Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów rezygnują ze znanych wszystkim lodowców, a w zamian za to korzystają z wielu wodospadów (takich jak Dettifoss czy Skogafoss) i niewielkiej miejscowości na południu Islandii – Viku.

ekipa filmowa Thor: The Dark World
archiwum własne – Skogafoss, znany nie tylko fanom Marvela, ale także fanom Wikingów

Ta niewielka wyspa, którą zamieszkuje mniej niż 400 tysięcy ludzi, kryje w sobie ogromny potencjał filmowy, a każda sceneria pobudza wyobraźnię. Jej krajobrazy użyte były w niezliczonej liczbie produkcji – Islandię można podziwiać w netfliksowym serialu Katla, nowym spinoffie Wiedźmina – Witcher: Blood Origin, a także nieco starszych filmach, które niedługo staną się klasykami kina – Interstellar czy Oblivion

Książkowy przykład ADHD, którego wszędzie jest po trochę. Po skończeniu liceum teatralnego dwa lata studiowała zootechnikę, zrobiła KPP, po czym przebranżowiła się na filologię polską. Obecnie nerdzi z Islandzkiego końca świata, gdzie oddaje się swojej pasji - chodzeniu po górach i nuceniu soundtracku z Władcy Pierścieni. Gdyby miała wybrać idealną pracę, to mimo swojego wzrostu zostałaby hobbitem. Jeśli nie ma jej w okolicy - pewnie znowu szydełkuje jakiś sweter.


Komentarze