Przeskocz do treści
Instagram Twitter Facebook Search Arrow right YouTube Sign In Sign Out Register User Print Arrow left Logo Pyrkon Logo Pyrkon
Strona główna » Blog » Mity i legendy » Czemu należy rzucać żabami, czyli o okrucieństwie w baśniach

Czemu należy rzucać żabami, czyli o okrucieństwie w baśniach

Książę i księżniczka wzięli ślub, Czerwony Kapturek został wyciągnięty z brzucha wilka, siostrzyczka uratowała braciszka i generalnie wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Spokój, sielanka i hollywoodzkie happy endy. Jeśli myślicie, że tak właśnie wyglądają pierwotne wersje baśni, to uprzedzam was lojalnie, możecie się srogo zawieść.

No dobrze, kto widział w baśniach rycerzy w lśniących zbrojach, paskudne (i absolutnie pokrzywdzone przez los) smoki, miłość od pierwszego wejrzenia albo nieco podejrzane, acz z reguły przydające się do wskazywania kierunku, gadające zwierzęta? Trochę was jest, choć mam nadzieję, że nie zgłaszacie się tylko z czystej sympatii dla smoków.
A teraz z innej beczki (hmmm, do beczek jeszcze wrócimy), kto w baśniach spotkał kazirodztwo, kanibalizm, okrutne kary, tortury albo makabryczne zgony? Uprzedzając pytanie – tak, to też są typowe baśniowe toposy. Nie dziwi mnie jednak, że łączycie je raczej z horrorami z rodzaju gore niż z książkami z dziecięcego pokoju.

źródło: https://giphy.com

Dawno, dawno temu była sobie baśń dla dorosłych

Aby wyjaśnić wam, dlaczego właściwie usiłuję łączyć księżniczki z publicznymi egzekucjami, przedstawię wam hiperskróconą historię początków baśni. Bardzo ogólnie mówiąc, baśń wywodzi się z ludu. Pierwsze opowieści baśniowe pojawiły się w kulturze oralnej, czyli kulturze słowa mówionego. Były opowiadane przez baśniarzy dorosłym członkom społeczności i służyły za rozrywkę, jak dzisiaj horrory czy filmy akacji. Elementy okrutne służyły budowaniu napięcia i stwarzaniu efektów grozy. Widać człowiek lubił bać się już w średniowieczu.

Za siedmioma stosami i siedmioma beczkami z olejem

źródło: https://giphy.com

Wyjątkowo drastyczne opisy kar dla baśniowych nikczemników pojawiały się w pierwszym wydaniu „Baśni dla dzieci i domu” autorstwa braci Grimm, czyli w najbardziej kanonicznym europejskim zbiorze baśni. Co ciekawe, kary dla antagonistów były bardzo często opisane bardziej szczegółowo niż szczęśliwe zakończenie księżniczki i księcia, czy tam innego dzielnego szewczyka. Ostatecznie, kto by się przejmował jakimś tam weselem, kiedy tuż obok zła macocha wrzucana jest do beczki (mówiłam, że wrócimy do beczek) z wrzącym olejem i wężami („Dwunastu braci”), podłym siostrom ptaki żywcem wyjadają oczy („Kopciuszek”), okrutna starucha zostaje spalona na stosie („Sześć łabędzi”), a zła królowa jest zmuszona do włożenia rozgrzanych do czerwoności żelaznych pantofelków, w których musi tańczyć, aż umrze („Królewna Śnieżka”). Tak, ja też zastanawiam się, jak te biedne węże przeżyły we wrzącym oleju.
No dobrze, co więc się stało, że od wyjadania oczu przeszliśmy do sióstr Kopciuszka, które na końcu śpiewają, że są wkurzone, a ostatecznie dostają sequel, w którym zakochują się w piekarzach?

Żyła sobie raz cenzura

W pewnym momencie historycznym, gdzieś około XIX wieku, ktoś wreszcie zorientował się, że baśnie czytają dzieci. I wybuchł niezły skandal. Autorzy zaczęli na potęgę cenzurować swoje baśnie, a ci bardziej uparci byli do tego zmuszani przez wydawców. Wyrzucano wszystkie tortury, wszystkie beczki z gwoźdźmi turlane ze wzgórza (znowu beczki! Przypadek?) i wszystkie perwersyjne wilki uwodzące dziewczynki w czerwonych pelerynkach. Od tej pory baśnie miały świecić moralnym przykładem. I pewnie by im się udało, gdyby nie XX i XXI wiek, które wyciągnęły wszystkie trupy z szafy baśniopisarstwa europejskiego i zaczęły nimi dla zabawy żonglować (nie, nie wyobrażajcie sobie tej metafory).

źródło: https://giphy.com

I żyli długo, i nawiązywali jak szaleni

W czasach nam współczesnych twórcy literatury, filmu, gier czy komiksów uwielbiają bawić się motywami baśniowymi. Wydobywają na światło dzienne pierwotne, okrutne baśnie, przekształcają je, zestawiają z disnejowską sielanką i cuda wianki z nimi wyprawiają. Aby być w stanie wyłapać te wszystkie konteksty i nawiązania, zachęcam każdego dojrzałego czytelnika, który na pamięć zna historię żabiego króla, by jeszcze raz sprawdził, czy aby królewna nie postanowiła rzucić żabą o ścianę, zamiast ją pocałować.  W czasie tego sprawdzania może okazać się, że istnieje księżniczka, która nie ma rąk i książę, któremu ciernie wydrapały oczy, a flecista z Hameln potraktował dzieci tak samo jak szczury.

Tagi: , ,

Jako dziecko zagubiła się w fantasy jak Alicja w Krainie Czarów i niczym Obieżyświat postanowiła zwiedzić wszystkie fantastyczne krainy. Kolekcjonuje książki jak Flash mandaty za prędkość. Optymistyczna jak Kłapouchy, energiczna jak Garfield z nutą gramatyki Yody. Nienawidzi zimna jak Anakin piasku, a pająki kocha równie mocno co Ron Wesley. Żeby przeczytać i obejrzeć wszystko co jej się marzy, musiałaby żyć tak długo, jak Legolas. Z tego powodu od wielu lat bezskutecznie próbuje zostać elfem. foto: Makove Love


Komentarze